Home > Listopad 2025 > O tej, która widziała sercem

18 września minęło sto lat od urodzin schimniszki Siergiji (Kartusziny, 18.09.1925-18.02.1998). Z tej okazji do Wilna przybyły jej duchowe dzieci i wierni, którym stała się bliska. Wszyscy po Liturgii spotkali się na panichidzie przy jej grobie. Swoimi wspomnieniami o matuszce Siergiji podzielił się z czytelnikami gazety „Prawosławna Litwa” dziekan wileńskiego monasteru Świętego Ducha w Wilnie, ihumen Antoni (Gurinowicz).

Po raz pierwszy spotkałem matuszkę Siergiję w soborze Preczystienskim w Wilnie w 1991 roku podczas nocnego bożonarodzeniowego nabożeństwa. Potem regularnie, od 1992 do 1998 roku, widywałem ją modlącą się w cerkwi monasteru Świętego Ducha. Matuszka Siergija starała się codziennie uczestniczyć w Liturgii. Pamiętam ją modlącą się podczas brackich molebnów w podziemnej świątyni przy moszczach trzech wileńskich męczenników – Antoniego, Jana i Eustachego.

W czasie Liturgii matuszka Siergija skromnie siedziała w kącie na krzesełku i w milczeniu modliła się na czotkach. Kiedy zwracali się do niej parafianie, rozmawiała z nimi czule i z miłością. W świątyni podczas nabożeństwa matuszka była bardzo pobożna i małomówna.

Pamiętam, że w dniu mego postrigu 25 sierpnia 1996 roku poprosiłem matuszkę, żeby była przy nim obecna. Modliła się w podziemnej cerkwi do końca postrigu i duchowo cieszyła się razem ze mną. Często wspominam jej miłość i dobry stosunek do mnie.

Matuszka Siergija zapadła mi w pamięć jako prawdziwa chrześcijanka, dzielnie niosąca swój krzyż. Nigdy nie utyskiwała, nie narzekała, nie kaprysiła. Pan pozwolił mi udzielić matuszce Priczastija na krótko przed jej śmiercią, uczestniczyć w otpiewaniju i oddaniu ziemi jej umęczonego ciała. Zwracając się o pomoc i wsparcie do wielu świętych Bożych, wspominam wśród nich także podwiżnicę Bożą, która tak wiele wycierpiała, gorliwą molitwiennicę schimniszkę Siergiję.

Nieszczęścia, prześladowania i wiele lat spędzonych w więzieniach nie złamały jej ducha. Schimniszka, będąc niewidomą, nie zniechęcała się, nie rozpaczała, ale niosła ogień swojej wiary, rozpalając i ogrzewając nim nowe serca, przyprowadzając je do Cerkwi, tchnąc w nie nowe, pełne łaski życie z Chrystusem.

Całe życie schimniszki jest potwierdzeniem żywej wiary w Prawdziwego Boga – Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Chrystusa. Będąc niewidomą od urodzenia, nosiła swój krzyż z miłością i bez narzekania. Nie miała stałego miejsca zamieszkania i prawie do samej śmierci mieszkała u pobożnych ludzi, pozostając w nieustannej modlitwie.

W 1957 roku schimniszka Siergija przybyła do Wilna. Mówiła: „Jakże szczęśliwe jest miasto, w którym spoczywają relikwie trzech świętych męczenników”. Wyróżniała się niezwykłą miłością do świętych męczenników wileńskich. Być może dlatego, że jej własne życie było pełne fizycznych cierpień. Ich podwig był jej szczególnie bliski i zrozumiały. Istniała pewna tajemnicza duchowa więź między matuszką Siergiją a trzema męczennikami z Wilna. Matuszka nosiła swój krzyż z wielką cierpliwością i pokorą, łącząc się z podwigiem męczeństwa.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

tłum. Ałła Matreńczyk, fot. archiwum grupy Pielgrzymi w Bogu

You may also like
Kreszczenije
Nagrody Ostrogskiego 2026
Konstanty Bazyli Ostrogski
Tron ze starego drewna

Odpowiedz