Home > Listopad 2025 > Siewcy

Lato zwyciężyło jesień, kalendarzową. Na termometrze 27 stopni. Puszcza Białowieska pachnie i lśni po wczorajszym deszczu. Droga wśród dębów prowadzi na uroczysko Miednoje. Ale kto dziś pamięta tę nazwę? Krynoczka. Każdy na Krynoczkę spieszy. Od kiedy proboszczem podhajnowskiej parafii Dubiny, bo na jej terenie znajduje się Krynoczka, jest o. Andrzej Busłowski, czyli od 2018 roku, w każdą niedzielę od Świętej Trójcy do Podniesienia Krzyża Pańskiego w cerkwi na tym uroczysku jest służona Liturgia. Ludzie jadą na Liturgię z Dubin, Hajnówki, Białegostoku, nawet z Warszawy, Łodzi, Gdańska, Sosnowca. Do miejsca świętego i pięknego. Do pustej studni nikt nie pójdzie po wodę…

Woda wybija ze dwieście metrów od cerkwi. Uzdrawia. Szczególnie chore oczy i żołądek. Od kiedy wybija? Miejscowi przekazują sobie wiadomość, że już w XIII wieku w puszczy w pobliżu źródła chronili się przed Tatarami mnisi Kijowsko-Pieczerskiej Ławry. I zachowują też w tak zwanej ustnej tradycji opowieść o cudzie – że w tym miejscu objawiła się pastuszkom na drzewie ikona Matki Bożej. Przeniesiono ją do najbliższej wsi Lipiny. Ale gdy matka Boża w Ikonie objawiła się po raz drugi, zbudowano na miejscu objawienia małą, drewnianą kapliczkę. I to wtedy miało wytrysnąć źródełko z cudowną wodą.

Sława tego miejsca rosła. Przy o. Parteniuszu Bazylewskim, proboszczu parafii w Dubinach, w 1848 roku wzniesiono tu cerkiew, oddając ją pod opiekę starotestamentowych świętych Braci Machabeuszów, ich matki Salomei i nauczyciela Eleazara. Ta cerkiew stoi do dziś. Ale wtedy służono w niej tylko dwa razy w roku – na święto św. Braci Machabeuszów i Wozdwiżenije. Trzy dekady temu wprowadzono dodatkowo nabożeństwo na drugi dzień Świętej Trójcy.

Ścieżką między cerkwią a źródłem szedł w 1872 roku pielgrzym Krestowski. Przybył z dalekiego Petersburga. Co widział, opisał (Russki Wiestnik, Moskwa, 1876, nr 7). Szedł po bagnistym terenie drogą usłaną deskami, niczym pomostem, do źródła „wspaniałej, zimnej wody, która sławi się w okolicy swymi leczniczymi właściwościami”. Widział ubogą studzienkę przykrytą daszkiem, a na krzakach mnóstwo płóciennych chusteczek i zwykłych skrawków materiału. Zamoczonymi w wodzie, przemywali sobie nimi pielgrzymi oczy. Chusteczki zostawiali. Widział i krzyże dziękczynne.

Krestowski napisał też, że w 1831 władze przysłały tu komisję do zbadania wody. Stwierdzono, że zawiera siarkę i żelazo. Planowano wybudować tu sanatorium. Na planach skończono.

Krynoczkę odwiedzali w końcu XIX wieku i wileńscy mnisi, którzy modlili się na uroczysku Miednoje, zmierzając do monasterów w Leśnej i Wirowie.

I oto bezbożnym władzom akurat w tym świętym miejscu „trzeba było” po drugiej wojnie ulokować wojskową jednostkę. Teren otoczono kolczastym drutem, „wiszącym” na wysokich betonowych słupach. Ludzie domagali się dojścia do swojej Krynoczki. W 1955 roku zaproponowano im przeniesienie cerkiewki do Lipin. A cudowna woda? Miała za cerkiewką popłynąć rurami. Proboszcz z tamtych czasów, o. Antoni Gołub, nie zgodził się na takie poruganije. Klucze do bramy trzymali wojskowi.

Ludzie o cudownym miejscu pamiętali. W 1965 roku dobudowali do cerkwi narteks, a cztery lata później wstawili nowy ikonostas. Szli na modlitwę tu sprawowaną dwa razy w roku, pojedynczo, bo w grupach nie wolno było. Szlaban nie był aż tak szczelny.

Pierwsza prawdziwa pielgrzymka dotarła tu w 1997 roku. Krynoczkę odwiedzili podążający do monasteru w Jabłecznej na świętego Onufrego. I tak odnowiono tu tradycję zbiorowego pielgrzymowania. Idą tu teraz pielgrzymi z Hajnówki (trzy kilometry), Bielska Podlaskiego, Białegostoku, Warszawy.

W 2000 roku, kiedy proboszczem był w Dubinach o. Bazyli Niegierewicz, studzienkę przykryto nowym, obszernym dachem, pod którym mogło się zgromadzić wielu pielgrzymów. Obok stanęła sporych rozmiarów kaplica św. Serafina Sarowskiego, ufundowana przez Ninę Kowalczuk, niegdyś mieszkankę Dubin.

I oto szybko rozwija się kult świętego miejsca, na naszych oczach.

– Latem służymy z o. Markiem Litwiniukiem w naszej parafii Liturgie w dwóch cerkwiach – w Dubinach i na Krynoczce – mówi o. Andrzej Busłowski. – Ale jeśli z jakiegoś powodu w parafii musi zostać jeden duchowny, wtedy zapraszamy wiernych do Krynoczki. Nie możemy zostawić bez modlitwy tych, którzy przybędą do nas z Sosnowca czy Szczecina.

Gdy weszłam do cerkwi na Krynoczce, poczułam zapach puszczy, świeżego drewna, czystości i porządku. Cerkiew po remoncie, w tym roku ukończonym. Wąskie deski, ułożone w jodełkę, pokrywają wszystkie ściany, również w części ołtarzowej. Wyglądają niezwykle naturalnie. Nie pomalowane jeszcze lakierem? – pytam. – I nie będą – odpowiada batiuszka. – Są zabezpieczone przed ciemnieniem i starzeniem się niezwykle wysokiej jakości specjalnym olejem. W nieco ciemniejszej barwie filary, stanowiące konstrukcję ścian, w takim samym jak drewno, z którego wykonano nowe okna. Nowa podłoga, sufit, balustrady, schody na chór. Tak wygląda blisko 180-letnia drewniana cerkiew? Prace te wykonała firma pana Stefana Łuszcza z Hajnówki wraz z panem Wiktorem Romaniukiem.

– Konserwator był zachwycony jakością prac – odpowiada na moje zdumienie o. Andrzej. – Przed nami jeszcze wymiana ikonostasu. Będzie z naturalnego drewna, rzeźbiony bardziej bogato niż obecny i pojawią się na nim podlaskie wzory, podobne do tych w ikonostasie cerkwi w Dubinach. Chcemy odejść od popularnych dziś w cerkwiach greckich wzorów.

– Ale najważniejsze – cerkiew wyprostowaliśmy! Niebezpiecznie pochyliła się w prawą stronę. Stojąc w niej, miało się wrażenie, że jesteś na statku kołysanym falami. Teraz konstrukcja stabilna.

Renowacji poddano krzyże. Kopuły pokryto nową miedzianą blachą, która staje się jak zapowiedź pokrycia miedzią całej cerkwi – takie są plany. Ułożono nowe schody.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

You may also like
80 lat po tragedii
Święto młodzieży
Złoty wiek kultury prawosławnej
O ojcu Jerzym Klingerze

Odpowiedz