Home > Grudzień 2025 > Nie bacz na wiek

U progu Nowego Roku chcę podjąć temat wieku. Według Ewangelii „Jezus miał około trzydziestu lat, kiedy rozpoczął swoją służbę” (Łk 3,23). Mniej więcej około trzydziestego roku życia rozpoczął swą działalność również Jan Chrzciciel. Całkowicie zasadne jest pytanie – dlaczego zwlekali aż do tego czasu? Czy nie był dostatecznie zahartowany wieloletnią ascezą św. Jan? Czy Jezus nie był wcześniej gotowy do zwiastowania Ewangelii, skoro „rósł i nabierał mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk 2,40)? Przecież już w wieku dwunastu lat zadziwił swą wiedzą, gdy „siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami” (Łk 2,46-47). Okazuje się, że tak jak obecnie, prawosławnym biskupem nie można zostać przed trzydziestym rokiem życia, tak również w historii biblijnej istniało mocno ugruntowane wyobrażenie o tym, do czego upoważnia określony wiek.

Wśród zapisów Miszny (zbioru tekstów ustnego prawa uzupełniającego Prawo pisane, Torę) istnieje wypowiedź rabina Jehudy syna Teimy: „Pięciolatek – do Pisma, dziesięciolatek – do Miszny, trzynastolatek – do przestrzegania przykazań, piętnastolatek – do Gemary (tłumaczenia, objaśnień Prawa), osiemnastolatek – do ślubnego baldachimu, dwudziestolatek – do pogoni za źródłem utrzymania, trzydziestolatek – do pełni sił fizycznych i duchowych, czterdziestolatek – do zrozumienia życia, pięćdziesięciolatek – do pouczeń i rady, sześćdziesięciolatek – do wieku dojrzałego, siedemdziesięciolatek – do siwizny, osiemdziesięciolatek – do wyjątkowej siły i zdrowia, dziewięćdziesięciolatek – zgarbiony, stulatek – niby martwy, przeminął i zszedł z tego świata”. Dziś powiedzielibyśmy o tym – nadmierne uproszczenie, ludzie są różni, niejednakowo dojrzewają i starzeją się, ale to radykalne twierdzenie podparte było obserwacją życia i praktyki.

Wychowanie surowe i skuteczne

Dziecko w biblijnej rodzinie to upragniony dar samego Boga, a wielodzietność to znak Bożego błogosławieństwa i powód do dumy. Dzieciństwo i młodość upływały w wielopokoleniowej rodzinie z jasno określonymi rolami. W wieku trzech lat pełnię pieczy nad dziewczynką przejmowała matka, stąd biblijne przysłowie: Jaka matka, taka córka (Ez 16,44). Opieka nad trzyletnim synem należała do ojca. Dzieciństwo obejmowało okres do pięciu lat, młodość od pięciu do dwudziestu. Pomoc matce i ojcu, opieka nad młodszym rodzeństwem, nauka i zgłębianie wiedzy religijnej wypełniały życie małych Izraelitów. Wprawdzie niewiele wiemy o beztroskich zabawach dzieci, ale musiały one być wspólnotowe, grupowe i były dla Izraelitów symbolem czasów mesjańskich, w których Pan okaże na nowo swoją szczególną miłość dla Narodu Wybranego: I zaroją się place miasta od bawiących się tam chłopców i dziewcząt (por. Za 8,5). Zabawa i radowanie się życiem nie były źle widziane, natomiast mocno ciążył na nich wymóg umiaru i granic przyzwoitości: Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg! (Koh 11, 9).

Ojciec uczył syna Prawa Mojżeszowego, tekstów Biblii na pamięć, umiejętności czytania i pisania, od trzynastego roku również zawodu oraz zasad współżycia społecznego. Wraz z dojrzewaniem płciowym, mniej więcej w wieku trzynastu lat, chłopiec był przyjmowany do synagogi jako jej pełnoprawny członek i stawał się „synem Prawa” (bar-micwa). Mógł publicznie czytać Pismo i nawet je komentować, co natychmiast wywołuje skojarzenie z dwunastoletnim Jezusem w świątyni (por. Łk 2,41-47). Zwyczajowo w wieku 18-20 lat chłopiec mógł się ożenić z dziewczyną o kilka lat młodszą i w tym wieku mógł być powołany do wojska. (por. Lb 1,3; Wj 30,14; 2 Krn 25,5). Młodzi ludzie, chociaż żonaci, nadal zależni byli od męskiej głowy rodu.

Mimo iż dopiero od trzynastu lat młody człowiek odpowiadał jak dorosły za naruszenie Prawa, w kwestii szacunku dla świętości nie było wiekowych ograniczeń. Świadczy o tym epizod z życia proroka Elizeusza. Kiedy szedł do Betel, mali chłopcy wybiegli z miasta i naśmiewali się z niego wzgardliwie, mówiąc do niego: «Przyjdź no, łysku! Przyjdź no, łysku!». On zaś odwrócił się, spojrzał na nich i przeklął ich w imię Pańskie. Wówczas wypadły z lasu dwa niedźwiedzie i rozszarpały spośród nich czterdziestu dwóch małoletnich chłopców (2 Krl 2,23-24). Izraelici, tym bardziej prorok, nie mogli golić głowy niczym Egipcjanie (por. Pwt 14,1; Kpł 21,5), więc naśmiewanie się z naturalnej łysiny było karygodnym brakiem szacunku dla starszego. Co gorsze, to była drwina z Elizeusza jako „męża Bożego” (2 Krl 4,16) lub negowanie jego statusu proroka jak Eliasz. Okrutna śmierć za dziecięcy wybryk jest dla nas szokująca, jednak świadczy o tym, że w kwestiach religijnych i boskich, w dowolnym wieku, nie było miejsca na swawolę i kpiny. Nieco później, w tej samej księdze, w przypowieści o uzdrowieniu z trądu dowódcy wojsk aramejskich Naamana – dowiedział się on o działaniu Boga przez proroka od młodej żydowskiej dziewczyny (por. 2 Krl 5,1-14). Ale ta, w przeciwieństwie do chłopców, którzy naśmiewali się z Elizeusza, miała świadomość tego, co w nim boskie. Obydwa epizody z historii proroka (2 Krl 2,23-24 i 5,1-14) potwierdzają, że już okres dzieciństwa i wiek młodzieńczy były uznawane za czas odpowiedzialności etycznej i religijnej. To dlatego psalmista prosił Boga: Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin (Ps 25,7), natomiast udowadniając swą niewinność cierpiący Hiob skarżył się, że Bóg najwidoczniej karze go za „grzechy młodości” (Hi 13,26).

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk, fot. domena publiczna

You may also like
Orędzie Bożonarodzeniowe
Z ufnością w przyszłość
Zimowa Pascha w Zaleszanach
W rocznicę I Soboru Powszechnego

Odpowiedz