Koniec tegorocznego października stał pod znakiem symbolicznego powrotu do świadomości publicznej postaci Eugeniusza Jewca – kompozytora i dyrygenta urodzonego w Dubinach koło Hajnówki. Powrót ten nastąpił, pomimo że jego życie upłynęło na długich wojażach w dorewolucyjnej Rosji i w Europie Zachodniej i Afryce. Pamięć o nim odżyła, choć odszedł do Pana przeszło 35 lat temu.
Powrót świadomości o tej osobie dokonał się dzięki wydarzeniu organizowanemu przez Stowarzyszenie Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach. Ośrodek zorganizował cykl spotkań naukowych i muzycznych, których tematem przewodnim była najnowsza książka Doroteusza Fionika „Eugeniusz Jewiec. Czas i ludzie”. Wydarzenie objęło swoim zasięgiem nie tylko Podlasie. W środowy wieczór, 29 października, w warszawskim Centrum Kultury Prawosławnej w ramach cotygodniowych spotkań studentów odbyła się prezentacja książki o podlasko-paryskim dyrygencie. Na spotkanie, które prowadził o. Łukasz Leonkiewicz, przybyło kilkadziesiąt studentów z warszawskich uczelni. Doroteusz Fionik opowiedział o zawiłych losach Eugeniusza Jewca z uwzględnieniem jego warszawskiego epizodu. Prezentacja odbywała się przecież naprzeciwko katedry świętej równej apostołom Marii Magdaleny, z którą dyrygent był mocno związany (to tu m.in. ochrzczona została jego córka Iryna). Podczas spotkania głos zabrali również goście z Paryża – Kirył i Tatiana Sołłogubowie, którzy razem ze swoimi dziećmi przyjechali ze stolicy Francji. Tatiana jest związana z głównym bohaterem tekstu więzami krwi, ponieważ jest jego wnuczką, córką Bazylego Jewca. Dlatego temat spotkań był jej szczególnie bliski.
Kolejnego dnia wspomnienia o Eugeniuszu Jewcu przeniosły się do Studziwód. W „domu mieszczańskim” w Muzeum Małej Ojczyzny w Studziwodach odbyło się uroczyste otwarcie tablicy poświęconej rodzinie Jewców. Miejsce uroczystości nie było przypadkowe. W toku badań i poszukiwań odkryto, że po wyjeździe Eugeniusza na zachód Europy jego rodzice (w latach 1945-1961) mieszkali właśnie w tym budynku. Dom stał oczywiście w tym czasie w innym miejscu – na bielskiej ulicy Poniatowskiego (naprzeciw dzisiejszego gmachu szkoły podstawowej numer trzy). Los chciał, że dom stał się muzeum i siedzibą Stowarzyszenia. Na froncie domu, podczas odsłonięcia tablicy pamiątkowej przez Doroteusza Fionika i wicestarostę bielskiego Piotra Bożkę, wyeksponowana została archiwalna fotografia małżeństwa Pelagii i Jana Jewców, siedzących przy tym samym domu kilkadziesiąt lat wcześniej.
Zbieg okoliczności i fortunnych zdarzeń doprowadził również do wernisażu wystawy poświęconej życiu i twórczości Eugeniusza Jewca. Na ekspozycję złożyły się archiwalne oryginalne zdjęcia, plakaty informujące o francuskich koncertach. Jednym z najciekawszych eksponatów była skórzana teczka z Maroko z charakterystycznymi afrykańskimi wzorami, która była wykorzystywana do przechowywania nut. Podczas wernisażu wystawy w tle rozbrzmiewały melodie oryginalnych płyt winylowych z zapisem chóru Jewca. Na uroczystość w muzeum w Studziwodach przybyli goście, dla których los rodziny Jewców nie był obojętny.
Wieczorem, w ramach otwartych spotkań Stowarzyszenia Kulturalnego „Ruś”, prezentacja książki przeniosła się do Centrum Kultury Prawosławnej w Białymstoku. Tu, przed kilkudziesięcioosobowym audytorium, o swoim wydaniu opowiedział Doroteusz Fionik razem z rodziną Sołłogubów. Organizatorzy, z okazji pobytu francuskich gości, opowiedzieli, że to właśnie z ich kraju do Polski w latach osiemdziesiątych przybywała duchowa literatura. Wielki wkład w ten proces miało francuskie środowisko prawosławnej inteligencji, w którym obracał się Eugeniusz Jewiec.
Następnego dnia spotkania przeniosły się do Bielska Podlaskiego, gdzie z postacią paryskiego dyrygenta zapoznały się dzieci z prawosławnej niepublicznej szkoły im. św. Łukasza Wojno-Jasienieckiego. Szczególną uwagę dzieci przykuło kilka pieśni wykonanych przez zaaranżowany specjalnie na potrzeby całego wydarzenia chór pod dyrygenturą Matfieja Malinina — prawnuka sławnego kompozytora, Mikołaja Kiedrowa.
Konferencja naukowa w Bielskim Domu Kultury, trwająca od godzin popołudniowych, rozpoczęła się wykładem Witalija Michalczuka o tradycjach śpiewu w międzywojennym Brześciu. Śpiew cerkiewny w II Rzeczypospolitej, zwłaszcza w kontekście Bielska Podlaskiego i Brześcia, miał wiele punktów wspólnych, ale najważniejszym elementem łączącym byli ludzie, którzy chętnie wymieniali się doświadczeniami. Piotr Świderski podjął się w związku z tym trudu przeszukania archiwum Państwowego Konserwatorium Muzycznego w Warszawie. Jego celem było znalezienie dokumentów należących do Eugeniusza Jewca – byłego studenta tej uczelni. Rozpoczął tam studia w 1933 roku, deklarując się jako Białorusin, i ukończył je trzy lata później, zdobywając wiedzę u boku wybitnych nauczycieli.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Maksym Fionik, fot. autor








