Home > Grudzień 2025 > Rzeka pamięci

Jakby dobry duch o. Konstantego Bajki, który odszedł do wieczności 41 lat temu, unosił się nad zgromadzonymi w białowieskiej cerkwi – w niej go ochrzczono i do niej chodził w dzieciństwie, bo młodość jako seminarzysty, potem studenta, przypadła w Wilnie i Warszawie. Liturgia służona 26 października w cerkwi św. Mikołaja w Białowieży zgromadziła wielu. Czuło się wyjątkowość dnia, błagodat’. Służył biskup hajnowski Paweł, z nim proboszcz miejscowej parafii o. Sergiusz Korch i inni duchowni.

Cerkiew jest teraz niczym perła z czasów, gdy modlił się w niej w końcu XIX wieku car Aleksander III z carską rodziną, jej fundator. Remont przeszła w latach 2017-2019 – od fundamentów po kopuły. Sprowadzony z Petersburga i tam wykonany z chińskiej porcelany ikonostas i kioty ikon, zachwyca. Konserwatorzy długo nad nim się trudzili, by uzupełnić to co się łuszczyło i odpadało. Teraz lśni pięknem w Polsce niespotykanym, jedyny taki. A cerkiew, wzniesioną z czerwonej cegły, ale wykonaną tu na miejscu, tyle że przez mistrza sprowadzonego ze Śląska, uważano za najpiękniejszą w całej grodzieńskiej guberni, bo „twarz” Białowieży była obrócona do drugiej wojny na wschód – na powiatowe Prużany i gubernialne Grodno. W takiej Białowieży przy ulicy Polnej urodził się w roku 1909 o. Konstanty Bajko, główny bohater tego dnia. Jego rodzinny dom jeszcze stoi.

Życiorys o. Konstantego, a może wkrótce żywot, był odsłaniany warstwami. A każda fascynowała, zdumiewała, że oto chodził między nami podwiżnik XX wieku – teolog, nauczyciel, poliglota, który znał dwanaście języków, lekarz, męczennik wreszcie.

W 2004 roku w bielskim liceum ogólnokształcącym z białoruskim językiem nauczania licealiści pokazali spektakl o ojcu Konstantym. Ich dziadków, kuzynów uczył religii. Pamięć trwała o wybitnym nauczycielu. Media ją upowszechniły. Wtedy przyjechała też z Warszawy na spektakl jego córka, pani Zosia Bajko-Romańska, rocznik 1936, tak jak i teraz do Białowieży przyjechała, z bliskimi, rodziną.

I oto w 2016 roku ukazała się po białorusku książka Doroteusza Fionika o ojcu Konstantym. Z całej postaci duchownego zdejmowała płótno niepamięci. Pokazywała podwiżnika. Autora zapraszano na jej prezentację do Grodna, do Mińska do Biblioteki Narodowej, do Brześcia, Klecka, Żyrowic. Słuchali opowieści o świadku XX wieku duchowni – w Grodnie zgromadziło się ich pięćdziesięciu – i świeccy, seminarzyści i studenci w Żyrowicach, słuchali w Klecku, gdzie o. Konstanty służył.

Słowo do książki napisał w ostatnich miesiącach swego życia arcybiskup wrocławski i szczeciński Jeremiasz. Batiuszka z Białowieży służył w tej zachodniej diecezji, w parafii w Stargardzie Szczecińskim przez czternaście lat, do roku 1982. A władyka słuchał jego opowieści o komunistycznym więzieniu, o Workucie, operacjach przez niego robionych w łagrze, powrocie do Polski. I wiedział, że ma przed sobą wyznawcę wiary. Opowiadał o nim na spotkaniach z duchownymi swojej diecezji. Mnie też odsłonił wielkość batiuszki. I gdy przy ogromnych staraniach arcybiskupa rósł w Cieplicach cerkiewny dom św. diakona Stefana, władyka Jeremiasz postanowił, że będzie to swoisty pomnik dla o. Konstantego. Marzył, że w nim znajdzie opiekę u schyłku swoich dni.

Kolejnym zdjęciem „warstwy” stało się ukazanie w 2024 roku drugiego uzupełnionego wydania, teraz po polsku, książki Doroteusza Fionika „Ojciec Konstanty Bajko. Teolog, nauczyciel, lekarz, wyznawca wiary”. Zainspirowała ją Katarzyna Korycka, opiekująca się kulturą mniejszości w podlaskim urzędzie marszałkowskim: – Tak chciałabym przeczytać książkę o ojcu Bajko, ale nie umiem po białorusku – żaliła się przed Fionikiem. Pani Kasia, tak ją nazywają, przyjechała 26 października do Białowieży. Była świadkiem wyświęcenia pomnika, tak jak i rodzina ojca Konstantego, duchowni, urzędnicy gminni, powiatowi, wojewódzcy, nauczyciele, leśnicy.

To rzeźba w drewnie wysokości człowieka. Wyszła spod dłuta białoruskiego mistrza z Kamieńca Anatola Turkowa. Jej kolor zlewa się z kolorem czerwonej cegły cerkwi, jakby sugerował – ten człowiek i cerkiew to jedność. Białowieżanin Michał Bajko – to nie kuzyn – wpadł na pomysł, że tę postać trzeba uwiecznić także w postaci pomnika. O tym etapie „odsłony” mówiła Lucyna Ruszuk, przewodnicząca hajnowskiego koła Bractwa świętych Cyryla i Metodego, energiczna, przedsiębiorcza, to w tym kole doszło do finalizacji rzeźbiarskiego projektu. Proces uzgodnień w urzędach, zbierania pieniędzy, samego rzeźbienia, a także przygotowania, na jakże wysokim poziomie, niedzielnej uroczystości, trwał cztery lata. Jakże wiele osób zgromadziło się wokół tej pięknej inicjatywy! Pani Lucyna przeczytała długą listę nazwisk dobrych ludzi. Po Michale Bajko wymieniła Alika Kota, który tak wiele pomógł. Mówiła o błogosławieństwie i wsparciu metropolity Cerkwi w Polsce Sawy, władyki hajnowskiego, duchownych, samorządowców.

– Wiara zwyciężyła wszystko – mówił o. Sergiusz Korch, wskazując na o. Konstantego i dziękując za przybycie rodzinie i wielu wiernym.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz, fot. autorka

You may also like
Orędzie Bożonarodzeniowe
Z ufnością w przyszłość
Zimowa Pascha w Zaleszanach
W rocznicę I Soboru Powszechnego

Odpowiedz