Chrześcijanie z krajów, które obecnie spokojnie opowiadają się za ochroną życia nienarodzonych dzieci, nie mogą być pewni, że tak pozostanie również w przyszłości – przekonany jest znany brytyjski działacz pro-life dr Calum Miller, donosi Christian Today.
Dr Calum Miller – naukowiec, filozof, lekarz i pracownik naukowy Uniwersytetu Oksfordzkiego w dziedzinie bioetyki – przedstawił otrzeźwiającą ocenę pewnych sukcesów, jakie ruch pro-life odniósł na całym świecie w ciągu ostatnich kilku dekad, podczas swojego wystąpienia na Zgromadzeniu Ogólnym Światowego Sojuszu Ewangelicznego (WEA), które odbyło się w stolicy Korei Południowej, Seulu.
Ostrzegł, że nawet w krajach o tradycyjnie konserwatywnych wartościach lub tam, gdzie chrześcijanie stanowią większość społeczeństwa, stosunek do aborcji szybko się zmienia. Jak zaznaczył, jednym z przykładów tego procesu są Filipiny (około 80 procent mieszkańców tego wyspiarskiego państwa w Azji określa się jako wierzący katolicy, a lokalna kultura jest ogólnie konserwatywna). Zgodnie z wynikami badania, które przeprowadził w 2024 roku, 70 proc. młodych ludzi popiera legalizację aborcji.
Calum Miller zauważył również, że w ciągu jedenastu lat, które upłynęły między zgromadzeniem ogólnym WEA w Tajlandii w 2008 roku a kolejnym zgromadzeniem w Indonezji w 2019, około 27 krajów na świecie znacząco złagodziło prawo aborcyjne. Przypomniał, że jednym z takich państw jest Irlandia (w większości kraj katolicki, w którym religia nadal odgrywa ważną rolę), gdzie w 2013 roku jedynie jedna trzecia społeczeństwa popierała aborcję. Już pięć lat później dwie trzecie mieszkańców zagłosowało za jej legalizacją, w tym aż 85 proc. młodych ludzi.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
oprac.
Ałła Matreńczyk








