Sytuacja na amerykańskich uniwersytetach? Cóż może nas obchodzić! – wzruszymy ramionami. A jednak! Uniwersytety, począwszy od średniowiecza, to jedno z najwspanialszych dokonań zachodniej cywilizacji – kuźnia myśli, idei i autorytetów, bastion prawdy i moralności, ogród nauki i postępu. To miejsce ścierania się różnych myśli i poglądów. To także miejsce dojrzewania myśli teologicznej – dawnych uniwersytetów nie wyobrażano bez wydziałów teologicznych. I kształtowania elit – uczonych i moralnych.
Idee, wynoszone poza mury uniwersytetów, kształtowały społeczeństwa i narody. I nadal kształtują, tylko jak? To „jak” jest dla nas bardzo ważne, ponieważ to, co się dzieje na Zachodzie, natychmiast przenika i na polskie uniwersytety.
Temat śledzą dwaj panowie – Greg Lukianoff i Jonathan Haidt, obaj związani z amerykańskim środowiskiem akademickim. Obserwacjami dzielą się w książce „Rozpieszczony umysł. Jak dobre intencje i złe idee skazują pokolenie na porażkę” (Poznań 2023).
Obserwują pokolenie iGen (internet generation), młodych – tu studentów – urodzonych około 1995 roku, czyli po pokoleniu milenialsów (przychodzący na świat około 1982 roku). To inne pokolenie. Widzą w nim dużo częściej, niż u milenialsów, stany lękowe, depresje, próby samobójstwa i samobójstwa. Jednym słowem – kruchość.
W swój świat nastoletni wchodzili w momencie pojawienia się iPhonów (2007), które ekstremalnie – jak czytamy – zmieniły życie amerykańskich nastolatków. W tym czasie pojawiają się też media społecznościowe i zyskują wśród nastolatków ogromną popularność – Facebook, potem Twitter (2006), Tumbler (2007), Instagram (2010), Snapchat (2011) i wiele innych platform. Na tym pokoleniu komercyjne międzynarodowe korporacje przeprowadzają gigantyczny eksperyment społeczny, na innych oczywiście także, ale to przechodzące z wieku dziecięcego w młodzieńczy jest nań najbardziej podatne. Wszystkim twórcom platform najbardziej zależy na zatrzymywaniu się „gałek ocznych”, inaczej na uwięzieniu użytkownika na swojej platformie. Służyć ma temu przede wszystkim system polubień (lajków). Użytkownik będzie wciąż ich oczekiwać i tym samym trwać przy ekranie swego iPhona.
Dzieci wyrastające w sieci – zauważają autorzy – są mniej szczęśliwe i mniej przygotowane do życia. Media – jak określają – (anty)społecznościowe – opóźniają ich rozwój. Zabierają czas, który poprzednie pokolenia przeznaczały na sport, grupowe zabawy, ćwiczenia fizyczne, chodzenie na nabożeństwa, czytanie książek czy innych tekstów drukowanych (które dużo bardziej rozwijają w porównaniu z elektronicznymi) i wreszcie spotykanie się z ludźmi w świecie rzeczywistym, twarzą w twarz.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz, fot. autorka








