Home > Luty 2025 > Kolorowy świat i biała Europa?

Kolorowy świat i biała Europa?

Do Anny Radziukiewicz list – polemika dotycząca artykułu „Kolorowa Europa” (PP nr 10, 2025)

Szanowna Pani, mając za sobą uważną lekturę zapewne kilkudziesięciu Pani artykułów i dwóch książek, czuję się upoważniony do przesłania uwag do jednego z nich o tytule „Kolorowa Europa” (PP nr 10, październik 2025). Chciałbym wierzyć, że zainteresują Panią uwagi czytelnika spoza społeczności prawosławnej, który z prawdziwym uznaniem i zaciekawieniem czyta Pani publikacje i współredagowany przez Panią Redaktor, a prenumerowany przez siebie, Przegląd Prawosławny.

Łączę wyrazy szacunku, Ryszard Walicki

Kolorowy świat i biała Europa?

Wielowątkowy artykuł Kolorowa Europa budzi mieszane uczucia, a trafność stwierdzeń czy opinii odnoszących się do konfliktów i migracji wydaje się wątpliwa. Pomijam inne ważne sprawy poruszone w artykule.

Już na początku artykułu pojawia się zagadkowa teza o „sztucznie rozpalanych wokół Europy i na Bliskim Wschodzie konfliktach”, później powtórzona w wyrażeniu: ,,sztucznie stymulowane migracje”. O przedmiotach stworzonych przez człowieka na wzór natury mówi się, że są sztuczne. Nienaturalny, fałszywy uśmiech nazywa się sztucznym. W jednym i drugim znaczeniu wyrażenie sztucznie rozpalane/stymulowane wydaje się nie mieć sensu. Zdezorientowany czytelnik nie znajduje w artykule ani jednego słowa wyjaśnienia, ani jednego przykładu konfliktu czy migracji sztucznie wywołanych.

W 2003 roku amerykański prezydent G. W. Bush sięgnął po znaną już wcześniej doktrynę neokonserwatystów, posłużył się fikcyjnym pretekstem i najechał na muzułmański Irak, podając publicznie jako główny cel interwencji wojskowej usunięcie z tego państwa środków masowego rażenia (których tam nie było) oraz wprowadzenie demokracji. Wojna rozlała się poza granice Iraku i Bliski Wschód stanął w ogniu. I płonie do dziś. Miliony ludzi musiało opuścić i nadal opuszcza swoje ojczyzny, migrując do krajów sąsiadujących i do oaz dobrobytu: państw opiekuńczych w Europie, zamożnych państw osadniczych w Ameryce Północnej. To był i jest realny konflikt pomiędzy Stanami i sojusznikami a muzułmanami, rozpalony ze względów ideologicznych, a nie jakichś „sztucznych”. Od tamtej pory, doktryna neokonserwatystów (więcej o niej: prof. Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku Rashid Khalidi, Resurrecting Empire…, Boston 2004) i szersza od niej koncepcja tzw. liberalnej polityki zagranicznej na dobre zadomowiły się w myśleniu wielu polityków amerykańskich. W rzeczywistości, jak wykazał prof. Uniwersytetu w Chicago, John J. Mearsheimer (Wielkie złudzenie…, 2021 r., oryginał angielski 2018 r.), tzw. liberalna polityka zagraniczna wznieca krwawe wojny, nie osiąga głoszonych publicznie celów, a siłą wyzwalanym od złego ustroju politycznego społeczeństwom przynosi niesłychane cierpienia i przy okazji kreuje miliony uchodźców.

Amerykańska partia demokratyczna była i jest jej zwolenniczką. Podobnie wielu polityków europejskich. Od samego początku liberalnej polityce zagranicznej towarzyszy negatywny stereotyp islamu, znany już wcześniej chrześcijańskiej Zachodniej Europie, a w Stanach Zjednoczonych szczególnie głośno rezonujący w XX i XXI wieku za sprawą m.in. Hollywood i mass media.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

You may also like
80 lat po tragedii
Święto młodzieży
Złoty wiek kultury prawosławnej
O ojcu Jerzym Klingerze

Odpowiedz