Home > Luty 2025 > Nie nasza wojna, nie nasza wina? Prawosławie pod presją Zachodu

Nie nasza wojna, nie nasza wina? Prawosławie pod presją Zachodu

Po 24 lutego 2022 roku wojna przestała być wyłącznie wydarzeniem geopolitycznym, opisanym językiem map, strzałek i analiz strategicznych. Przestała też być czymś, co można było zamknąć w granicach państw, raportach wywiadowczych i komentarzach ekspertów zapraszanych do studiów telewizyjnych. Zaczęła przenikać w codzienność, wślizgiwać się w zwykłe rozmowy, zmieniać znaczenie słów, nadawać nowy ciężar gestom, spojrzeniom i milczeniu. Jej echo rozchodziło się nie tylko przez ekrany i nagłówki, lecz także przez ludzkie relacje, przez napięcia w pracy, w szkołach, w sąsiedztwach, w miejscach, które dotąd pozostawały poza logiką konfliktu.

Wojna dotknęła sfery symboli. Tych, które wcześniej były neutralne, a nawet święte. Barwy, języki, nazwy, tradycje zaczęły być odczytywane w nowym kluczu, często uproszczonym i bezwzględnym. To, co przez lata było elementem tożsamości kulturowej lub religijnej, nagle zaczęło budzić podejrzenie. Znaki przestały łączyć, zaczęły dzielić. To, co miało przypominać o transcendencji, zaczęło być interpretowane w kategoriach politycznej lojalności.

Echo wojny dotarło również tam, gdzie spodziewano się ciszy i oddechu od świata. Do cerkwi, w których rytm modlitwy od wieków wyznaczał inny porządek czasu. Do parafialnych domów, gdzie po Liturgii pito herbatę i rozmawiano o sprawach prostych, codziennych, nie o geopolityce. Do wspólnot, które nie miały żadnego wpływu na decyzje podejmowane w pałacach władzy ani w sztabach wojskowych, a mimo to zaczęły ponosić ich ciężar. Nie poprzez deklaracje czy manifesty, lecz poprzez spojrzenia pełne nieufności, pytania domagające się tłumaczeń, presję, by jasno określić się po jednej ze stron.

W ten sposób wojna przekroczyła próg świątyni nie jako temat modlitwy, lecz jako osąd. Weszła w życie ludzi, którzy przyszli do cerkwi nie po polityczną identyfikację, ale po sens, ciszę i ukojenie. I właśnie tam, w miejscach najmniej spodziewanych, ujawniła swoją najcichszą, a zarazem najbardziej dotkliwą formę.

Świątynia jako obiekt podejrzeń

W Oksfordzie St Nicholas Russian Orthodox Church in Oxford została w 2022 roku okradziona i zdewastowana. Zabrano nie tylko sprzęty i rzeczy należące do parafii, lecz także środki zebrane na pomoc uchodźcom z Ukrainy. Ten szczegół jest tu kluczowy, bo odsłania moralny paradoks całej sytuacji. W chwili, gdy Europa Zachodnia deklarowała solidarność z ofiarami wojny, ktoś uznał, że właściwym „adresatem” gniewu będzie akurat cerkiew, w której wierni konkretnie i praktycznie próbują ulżyć cierpieniu tych, którzy uciekli przed bombami. Zostało więc naruszone nie tylko mienie, ale coś znacznie delikatniejszego: poczucie, że przestrzeń sakralna i charytatywna nie jest chroniona elementarną intuicją sprawiedliwości.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Piotr Biegasiewicz

You may also like
Kreszczenije
Nagrody Ostrogskiego 2026
Konstanty Bazyli Ostrogski
Tron ze starego drewna

Odpowiedz