Radujsia, blagaja Wratarnice, dwieri rajskija wiernym otwierzajuszczaja – słowami akatystu do Iwerskiej Ikony Bogarodzicy władyka Arseniusz, metropolita swiatogorski, przyjął wiadomość o zwolnieniu z aresztu śledczego. Trafił tam po absurdalnym oskarżeniu o to, że mówiąc w kazaniu, w jakich miejscowościach zatrzymano wiernych śpieszących do Swiatogorskiej Ławry, wskazał rosyjskim wojskom miejsce lokacji ukraińskich posterunków. I choć żadna z tych miejscowości nie została ostrzelana, kilka miesięcy po zajściu metropolita został skazany na areszt śledczy. Spędził w nim rok i dziesięć miesięcy. 25 lutego Sąd Dzielnicowy w Dnieprze podjął decyzję o zmianie środka zapobiegawczego z aresztu śledczego na całodobowy areszt domowy.
18 marca, w dzień wyniesienia relikwii św. Łukasza (Wojno Jasienieckiego), hierarchy i chirurga, schorowany i nienajmłodszy metropolita przeszedł wielogodzinną operację na serce. Zabieg odbył się w jednej z kijowskich klinik.
Wierni i mnisi Swiatogorskiej Ławry nie kryli radości z powodu zwolnienia metropolity z aresztu śledczego, a międzynarodowy adwokat Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, Robert Amsterdam, wyraził wdzięczność wszystkim, którzy się do tego przyczynili. Szczególne słowa podziękowań skierował do miejscowego adwokata, doktora Petera Flewa, wszystkich uczestników amerykańskiej akcji w obronie UPC Day of Action, m.in. Catherine Whiteford – współprzewodniczącej Federacji Młodych Republikanów USA oraz Stefano Lorte – przewodniczącego Klubu Młodych Republikanów w Nowym Jorku, także wspólnoty monastycznej w Swiatogorsku, która „przetrwała bombardowania, pozostając źródłem moralnego i duchowego wsparcia”.
Greckie prawosławne wydanie Romfea poinformowało, że to właśnie stanowisko amerykańskich prawosławnych działaczy społecznych i politycznych stało się decydującym czynnikiem w sprawie władyki. Domagali się oni nie tylko uwolnienia duchownych i zapewnienia im opieki medycznej, także uchylenia ustawy zakazującej działalności UPC, zaprzestania mobilizacji duchowieństwa i gwarancji, że pomoc USA nie służy prześladowaniom religijnym.
Ale okazało się, że gdy prawosławni delegaci już w listopadzie zabiegali w Waszyngtonie o ochronę UPC, zwierzchnik archidiecezji patriarchatu konstantynopolitańskiego w USA, arcybiskup Elpidofor, koordynował kampanię mającą na celu storpedowania ich spotkań z amerykańskimi politykami. Otwarcie przyznał się do tego w liście do patriarchy Bartłomieja z 21 listopada 2025 roku, który na początku marca przedostał się do prasy.
Tu przypomnijmy chronologię wydarzeń.
Jesienią 2025 roku w Waszyngtonie rozwinęła się szeroko zakrojona kampania w obronie UPC. Jej organizacją zajmowało się „Towarzystwo św. Jana z Szanghaju i San Francisco” – struktura zrzeszająca amerykańskich chrześcijan prawosławnych z różnych lokalnych Cerkwi w USA.
W listopadzie 2025 roku delegacja hierarchów, duchownych i świeckich z kilku prawosławnych jurysdykcji w USA, przeprowadziła serię spotkań na Kapitolu z amerykańskimi politykami.
Równolegle portal The Hill opublikował materiał wymierzony przeciwko akcji w obronie UPC (oskarżając jej uczestników o związki z ruską Cerkwią), a grupa kongresmenów pod przewodnictwem Joego Wilsona skierowała zapytanie do prokuratora generalnego Pam Bondi, postulując zbadanie, czy struktury prawosławne w USA nie są narzędziami zagranicznego wpływu.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Ałła Matreńczyk







