Książkę „Cerkwie Kryłowa i okolic” mogę nazwać prezentem dla prawosławnych. Prezent zwykle się kupuje w galerii w biegu, w ciągu pięciu minut. Ten był tworzony przez Henryka Żurawskiego przez co najmniej pięć lat. Ilustrowana praca (ss. 142) dużego formatu jest jak wydobywanie zatopionej Atlantydy spod morza polskości i katolickości na ziemiach Hrubieszowszczyzny, niedaleko monasteru w Turkowicach, który też po dziesięcioleciach niebytu wyłonił się z tego morza.
Kryłów stał się dla nas symbolem burzenia cerkwi w 1938 roku. Na okładce wydanej przez nas książki „1938. Jak burzono cerkwie” jest zdjęcie – piękna, murowana, duża, nowa cerkiew, ale już niczym człowiek bez głowy. Traci życie pod naporem polityków i młotów. Wóz z koniem na pierwszym planie czeka, by ją „wywieźć” z kryłowskiego krajobrazu, niebo oczyścić z kopuł, które przez stulecia „rozmawiały” tu z Bogiem. Kryłów dziś to najdalej wysunięty na wschód cypel Polski.
Do wielu źródeł i archiwów musiał autor dotrzeć, by odtworzyć obraz prawosławia w Kryłowie i w okolicznych wsiach – Szychowice, Prehoryłe, Małkow i zaburzańskich Michal, Mrozowicze i Poromowo. Archiwa Warszawy, Zamościa, Lublina, Chełma, Hrubieszowa, Wiednia, Kryłowa, także Ukrainy dostarczały mu wiedzy, która zniknęła z pamięci ludzi, żyjących na tych pogranicznych ziemiach. Autor pracował dla prawdy i dobrej pamięci o sąsiadach.
We wstępie pisze sentymentalnie o bohaterach pracy, których nazywa Rusinami-Ukraińcami. Że przez stulecia było ich w Kryłowie dużo, byli burmistrzami, wójtami, rajcami miejskimi, swoje sprawy załatwiali w ratuszu miejskim i na kryłowskim zamku. Chodzili do cerkwi na Spaskiej, która stała nieopodal kościoła i synagogi. Zrzeszali się w cechach rzemieślniczych. Mieli swoje stragany na rynku. Ich domy stały przy Hrubieszowskiej, Sokalskiej, Spaskiej, Plebańskiej, Przy Wale. Uprawiali pola, kosili łąki, mieli swoje folwarki. Łowili ryby w Bugu, Bużku, Josopie, w Jeziorze Czyste.
A ci ze wsi sąsiadujących z Kryłowem? „Modlili się w swoich cerkwiach, uprawiali pańskie pola, później także swoje. Jeździli do Kryłowa na targi i jarmarki”.
„I nagle, z dnia na dzień, w wyniku wielkiej historii, musieli opuścić na zawsze swoje domy, swoje miejsce na ziemi”.
Po przedstawieniu różnic dogmatycznych i obrzędowych między Kościołami rzymskokatolickim i prawosławnym, Henryk Żurawski sięga do XIII wieku, kiedy ziemie o których pisze należały do eparchii włodzimierskiej, kiedy najpierw w Uhrusku nad Bugiem, potem w Chełmie ulokowano nowe biskupstwo, a Chełm przy Danielu Halickim stał się stolicą Rusi. Ale nie rzut oka na historię z jej okresem unickim, pounickim i dwiema wojnami będzie nas interesował, tylko głębokie zakorzenienie prawosławia w Kryłowie i okolicach, czyli ziemiach położonych na południowy-wschód od Hrubieszowa, dziś dotykające granicy z Ukrainą.
W Kryłowie od wieków mieszkali Polacy, Rusini i Żydzi – stwierdza autor. I dla nich fundowali świątynie właściciele majątków. We włości kryłowskiej było dziewięć świątyń, w tym aż siedem prawosławnych – w Kryłowie, Szychowicach, Michalu, Prehoryłem, Małkowie, Mrozowiczach i Poromowie.
Jan Tęczyński, właściciel włości kryłowskiej ufundował cerkiew w Kryłowie. Pierwszą o niej wzmiankę autor odszukał z 1535 roku. Kolejną ufundował w Szychowicach (pierwsza wzmianka z 1538). Dokumenty notują istnienie cerkwi w Michale w 1564 roku, której fundatorem był Stanisław Ostroróg. Ostrorogowie fundują także około 1630 roku cerkiew w Prehoryłem. W końcu tegoż wieku Michał Radziejewski, kardynał i prymas Polski, buduje cerkiew w Małkowie. W Mrozowiczach cerkiew wystawiają na początku XVIII wieku Prażmowscy. Michał Prażmowski i Joanna z Jełowieckich fundują w połowie tegoż samego wieku cerkiew w Poromowie. Fundacja cerkwi to nie koniec. Parafię uposażano w pola, łąki, wolny wyrąb lasu, wolny połów.
Mamy komplet omawianych w pracy cerkwi. Były fundowane przez prawosławnych i katolickich możnowładców, nawet przez samego prymasa Polski – fakt unicka. Jednak to dowód na to, że to wiek XX, z jego epicentrum nienawiści w 1938 wobec prawosławia, był czasem barbarzyństwa. Naukę zgodnego współżycia powinniśmy czerpać zwłaszcza z XVI wieku, złotego dla kultury prawosławnej i całej Rzeczypospolitej. Bo kiedy odchodziliśmy od zgody – rujnowaliśmy Cerkiew, kulturę i samą Rzeczpospolitą. Ta nauka płynie już nawet z analizy dziejów malutkiego fragmentu Rzeczypospolitej – Kryłowa i okolic.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz
Henryk Żurawski, Cerkwie Kryłowa i okolic, Kryłów 2025, ss. 144.








