W Michałowie przyspieszenie historii odczuli ludzie w tym wieku dwa razy. 1 stycznia 2009 roku obudzili się w mieście. Rada Ministrów nadała ich wsi, około 3,5-tysięcznej, prawa miejskie. Drugi raz odczuli to w 2021 roku, kiedy temperaturę emocji aż do wrzenia, w parlamencie, rządzie i w mediach podnosiło hasło: „Gdzie są dzieci z Michałowa?”
Jakie?
Migrantów. Kryzys, nazwany migracyjnym, rozpoczął się w nocy z siódmego na ósmego sierpnia 2021 roku. Straż Graniczna zatrzymała 349 imigrantów z Iraku i Afganistanu. Przedarli się przez polsko-białoruską granicę. Fala narastała. W mediach pojawia się nieznana nikomu przedtem w Polsce wioseczka Usnarz Górny. Leży przy granicy z Białorusią w sokólskim powiecie i w niej pojawiło się 8 sierpnia sześćdziesięciu Irakijczyków i Afgańczyków. Tamtego sierpnia media informowały o fali 1935 nielegalnych emigrantów, niebawem o kolejnej – 1175.
Niemiecka prasa też liczy nielegalnych uchodźców, którzy przekroczyli polsko-białoruską granicę i dotarli do Niemiec. 21 sierpnia „Die Welt” pisze o pięciuset, dokładnie dwa miesiące później, już o 5285 osobach.
Rząd – wtedy władza należy do PiS – rozpoczyna operację „Silne wsparcie”. W istocie silne. 4 listopada na przejściu w Kuźnicy Białostockiej i okolicach jest już dwanaście tysięcy żołnierzy, osiem tysięcy funkcjonariuszy Straży Granicznej i tysiąc policjantów. Razem 21 tysięcy! Push back staje się wtedy najbardziej głośnym chyba w Polsce pojęciem. Z angielskiego oznaczy – wypchnąć z powrotem. Stróże granicy mieli wypychać imigrantów z powrotem na Białoruś. Tak kazał rząd. I tak na przykład z grupy1935 imigrantów „wypchnięto” 1175. Zasada była jedna – wypychać i nie pomagać. Za pomoc groziły procesy i kary.
Na granicy rósł mur o wysokości 2,5 metra, pospiesznie budowany. A w ludzkich sercach? Jedne otaczały się murem. Inne nie potrafiły.
Sesja rady miasta w Michałowie. Przewodniczy jej Maria Bożena Ancipiuk, która zaprasza na nią podpułkownika Straży Granicznej, Piotra Dederko. Dederko płacze. Opowiada, że wyrzucił za płot, za druty, dzieci. I że nigdy już więcej tego w życiu nie zrobi. Rada postanowiła działać wbrew dyrektywom rządu. Przewodnicząca rady Maryla Ancipiuk zajęła się koordynacją pracy stowarzyszeń, które by chroniły przed śmiercią imigrantów. Straż pożarna miała postawić w swojej siedzibie przysłowiowe łóżko i czajnik. Postawiła. „Punkt pomocy humanitarnej” – wywiesiła hasło.
– Czego się boję? – pyta Marek Nazarko i odpowiada: – Boga.
Informacje o tragediach do burmistrza docierają – 8 września Straż Graniczna znajduje przy granicy ciała trzech migrantów, zaraz potem osobę zmarłą z wychłodzenia, 24 września znów mężczyznę, w nocy z 26 na 27 szesnastoletniego Irakijczyka, 14 października 24-letniego Syryjczyka.
W Michałowie powiedziano: – Tak, pomagamy! Wbrew wszystkim.
– Marek, ja bym nie zdecydował się na coś takiego jak ty – powiedział wtedy do burmistrza Michałowa jego kolega Adam z Łomży, z którym gra w brydża.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz, fot. autorka








