Home > Maj 2026 > W cieniu celtyckich krzyży

W cieniu celtyckich krzyży

Jeszcze trzydzieści lat temu nawet dociekliwy turysta hagiograf musiałby się mocno natrudzić, by w Irlandii odnaleźć ślady prawosławia. Nieliczne wspólnoty marynarzy w Cork, mikroskopijna parafia grecka przy wypożyczonej anglikańskiej kaplicy w Dublinie, kilka ikon na uniwersyteckich korytarzach ‒ tyle widziała wtedy Zielona Wyspa z Liturgii Bizancjum. Gdy w 1991 roku urząd statystyczny po raz pierwszy stworzył rubrykę „Orthodox”, zapisał w niej 398 osób i sam skwitował tę liczbę komentarzem „margin of error”. Dziś, według spisu z roku 2022, prawosławni stanowią 2,1 proc. populacji Republiki ‒ 105 827 mieszkańców ‒ a dźwięk drewnianej kołatki zwiastującej Paschę niesie się od Shore Road w Belfaście aż po kamienne zatoczki Dingle. 

Wielki wzrost napędza migracja: Rumuni, Grecy, Rosjanie, Gruzini, a zwłaszcza fala ukraińska po 2022 roku. To jednak tylko połowa opowieści. Druga, subtelniejsza, rozgrywa się w sercach rodzimych Irlandczyków, którzy w ciszy kościołów o kamiennych filarach decydują się „przekręcić kompas” i iść ku wschodnim ikonostasom. Ich liczba – szacowana dziś na kilkuset – wydaje się skromna, ale to właśnie ich głosy, cytaty i nieoczekiwane biografie sprawiają, że prawosławie w Irlandii przestaje być postrzegane jako etniczna ciekawostka i zaczyna brzmieć znajomym, zielonym akcentem.

Dawnymi ścieżkami: Celtic golden age i echo Bizancjum

Historia patrzy na Irlandię VI–VIII wieku jak na „wyspę świętych i uczonych”. Klasztory Clonmacnoise, Glendalough, Lindisfarne i Iona wysyłały mnichów – peregrini, którzy mieszkali w kamiennych ulach, kopiowali Ewangelię ozdobioną plecionką i wyruszali łodziami skórowymi, by ewangelizować Europę. To byli ludzie zanurzeni w ascezie i milczeniu bardzo bliskim temu, co trzy tysiące kilometrów dalej praktykowano na Synaju i w Palestynie. Drobne podobieństwa – przechadzanie się z psalmami na ustach, czuwania całą noc, umiłowanie trynitarnego symbolizmu – przetrwały nawet po XI-wiecznej reformie i narzuceniu rzymskiego kalendarza. W 2017 roku, gdy synod patriarchatu moskiewskiego wpisał św. Patryka i św. Brygidę do menologionu, wielu Irlandczyków odczytało to jako list z przeszłości. „Wiedzieliśmy, że nasi święci mają wschodnie imiona. Teraz usłyszeliśmy, że wschodni Kościół pamięta ich głosy” – powiedział historyk prof. Seán Ó Dálaigh.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Piotr Biegasiewicz, fot. archiwum autora

You may also like
Błagodatny Ogień
Cerkiew na Świętej Górze Jawor w jubileuszowym roku
Dlaczego Łemkowie powracali do prawosławia
Pielgrzymka z Gródka do Supraśla

Odpowiedz