Zaskoczenia. W Choroszczy w centrum kultury i sportu o starocerkiewnosłowiańskim? O tym języku jako najstarszym literackim Słowian opowie Karolina Przytulska. Kto to? Zdaje się, znam ważne nazwiska w Polsce zajmujące się tym językiem, a tego nie znam.
Jadę na wykład. Centrum okazałe, dwukondygnacyjne, wysokie okna, cegła. To dawna szkoła, z drugiej połowy XIX wieku. Wchodziła w skład osiedla przemysłowego fabrykantów Moesów, przybyłych z Nadrenii. Dziś fabrykę zastąpił szpital. W holu – znów zaskoczenie – witają piękne cerkiewne zdjęcia, niektóre przypominają obrazy, gubią dosłowność i przenoszą w sferę symbolu. Ich autor – Aleksander Wasyluk.
Młoda kobieta rozmawia – jak się zaraz dowiem – z Karoliną Przytulską. Opowiada, jak uczyła się cekiewnosłowiańskiego, gdy zaczęła prowadzić cerkiewny chór. Słyszę też słowo Archangielsk. Ktoś dziś mówi o rosyjskim mieście? W jakim kontekście? Słucham. Ach tak, to pani Karolina uczyła tam za kołem podbiegunowym polskiego w szkole polskiej, podlegającej Uniwersytetowi Łomonosowa. Jeździła przez kilka lat dwa-trzy razy w roku. Teraz jeśli uczy, to on-line. Wojna urwała kontakty.
Jest rusycystką. W Polsce nie ma pogody dla takich jak ona. Wraz z przyjaciółmi założyła rok temu stowarzyszenie filologów i językoznawców – starocerkiewni.pl. W centrum Polski, w Łodzi! Stowarzyszenie ma dwa odziały – w Koszalinie i w Gdyni. Skupia miłośników tego języka, jego starożytności, ciekawej i burzliwej historii, ewolucji, imponującego dorobku literackiego, zapisanego już na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia. Skupia nawet miłośników piękna grafiki jego liter – Polaków katolików, tak jak panią Karolinę. Na studiach miała zajęcia z scs. Ale to było liźnięcie języka. Teraz wraca z uwagą i pieczołowitością do starych podręczników, zdobywa nowe i studiuje język. Już nie na egzamin, tylko dla jego piękna, dla własnej pasji. Potem tym skarbem dzieli się z innymi. Wszak Polska nie ma bardziej starożytnego języka literackiego niż scs, który i do niej dotarł.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz, fot. domena publiczna








