Wśród roślin zdarzają się prawdziwe piękności. Takie, obok których trudno przejść obojętnie. Z pewnością do takich roślinnych cudów należy dawidia chińska (Davidia involucrata). Ten gatunek drzewa należy do rodziny błotniowatych (Nyssaceae). Naturalnie występuje w południowej części Chin, w mieszanych lasach górskich. Jest to gatunek rzadki w naturze i dlatego umieszczono go w Czerwonej Księdze Roślin Chin. Dawidia w swojej ojczyźnie osiąga wysokość do 20 metrów. Jest uprawiana w Europie, gdzie może dorosnąć do dziesięciu metrów. Kwiaty dawidii rozwijają się w maju i czerwcu i są zebrane w niepozorne główki. Prawdziwą ozdobą rośliny są podpory tych kwiatostanów, którymi są duże białe podsadki. Te podsadki to przekształcone liście.
W Polsce to piękne drzewo można spotkać w ogrodach botanicznych. Dawidia rośnie w Wojsławicach za Wrocławiem, gdzie mieści się przepiękne arboretum. Moim marzeniem od dawna było ujrzenie kwitnącej dawidii. Rok temu w kwietniu wybrałam się do Wojsławic. Był to bardzo ciepły tydzień przed Wielkanocą. Niestety dawidia jeszcze wtedy nie kwitła. Poza tym to nie był dobry rok na jej kwitnienie. W maju mieliśmy bardzo duże przymrozki i wiele kwiatów zmarzło. Chociaż wtedy nie zobaczyłam kwitnącej dawidii, widziałam pięknie kwitnący sad czereśniowy oraz wiele innych ciekawych roślin.
Marzenie spełniło się w tym roku, dokładnie 12 maja. Pojechałam na konferencję z okazji 200-lecia Arboretum w Kórniku. Przyjechałam dzień wcześniej i oczywiście poszłam zwiedzać ogród. Ze ściśniętym sercem szukałam dawidii. Dobrze, że była oznaczona na mapie, było mi łatwiej do niej dotrzeć. W pewnym momencie w jednym z dalekich zakątków arboretum ukazała się kwitnąca dawidia. Była jakby obsypana białymi chusteczkami. Stąd też nazywana jest „chusteczkowym drzewem”. Te „chusteczki” są niczym białe duszki. Ten kształt przywodzi na myśl inną nazwę dawidii – „drzewo duchów”.
Nazwa rośliny dawidia upamiętnia francuskiego misjonarza i przyrodnika, ojca Armanda Dawida. To on w roku 1869 odkrył to niezwykłe drzewo w górach południowo-zachodnich Chin. Ja z kolei odkryłam dla swych oczu ten cud natury 12 maja 2026 w Arboretum Kórnickim. Myślę, że zawsze warto jest mieć marzenia i dążyć do ich spełnienia. Nawet gdy tym marzeniem jest tylko ujrzenie niezwykłego drzewa, które wygląda niczym duch w białej szacie.




