Festyn Zdrowia po raz czternasty zorganizowało 7 czerwca hajnowskie koło Bractwa św. św. Cyryla i Metodego, kierowane przez Lucynę Ruszuk. Przestrzeń między soborem Świętej Trójcy a Hajnowskim Domem Kultury wypełniła atmosfera święta, nauki i ruchu.
To dobrze pomyślane spotkanie, gdzie wszyscy od dzieci po dziadków coś sobie znajdą. Ile za tym kryje się pracy, wiedzą tylko społeczni organizatorzy festynu. Muszą zadbać o to, by przyjechali mnisi z Sak ze swoimi mlecznymi doskonałymi jogurtami, zsiadłym mlekiem, by stanął obok fizjoterapeuta, by koła gospodyń wiejskich z różnych miejscowości stworzyły swoisty kiermasz pysznych ciast, a sałatki i owoce – za darmo – oferowane przy innych stoiskach – uczyły zdrowego żywienia, by Anna Kuczkin, psycholog żywienia, przestrzegała przed zaburzeniami typu bulimia czy anoreksja, by zielarka radziła, jakie zioła do czego stosować, by strażacy – zawsze są ze swoim wozem – uczyli udzielania pierwszej pomocy.
Dom Kultury otoczyły stoiska, a każde z nich po to, by upowszechniać zdrowy styl życia. Bo każdy święty, włącznie z patronami bractwa, Cyrylem i Metodym, powiedziałby, że naszym obowiązkiem jest dbanie i o ciało, bo ono jest świątynią ducha.
Ale jak zachęcić ludzi, by wyszli z domu po tę naukę? Lucyna Ruszuk wie – połączyć z kulturą. Na tyłach Domu Kultury jest scena. Na niej równolegle toczy się życie artystyczne. Pierwsze występują dzieci. Śpiewają solo. Po nich widzimy barwny zespół dzieci i młodzieży Przepióreczka, który śpiewa i tańczy.
Do wejścia przygotowuje się chór „studentów” Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Uniwersytetem kieruje były burmistrz Hajnówki Anatol Ochryciuk,a jego działalność jest imponująca. Kilkuset emerytów znajduje zajęcia w siedemnastu grupach zainteresowań, czy raczej doskonalenia się w różnorodnej wiedzy i umiejętnościach. Chór, działający dopiero drugi rok, liczy ponad czterdziestu śpiewaków. Ma bardzo dobre głosy męskie.
Śpiewały także Cahlinki, Kałaski, Ruczajok, Debiut, śpiewał i grał Jarosław Antypowicz.
Cały pierwszy rząd widowni zajęli duchowni hajnowskich cerkwi. To bardzo cieszy organizatorów, bo między Cerkwią a tego typu stowarzyszeniami – uważają – powinno być wzajemne wspomaganie, współpraca.
I taka na pewno jest przy Festynie Zdrowia. W tym roku jego organizatorzy przekazali na dom opieki Samaritan w Hajnówce, prowadzony przez Cerkiew, 6000 złotych, bo tyle (dokładnie 5920) pozyskali na festynie. Jak? Prosiliście o ofiary? – pytam.
– Halina Roszczenko z Kleszczel przywiozła ponad trzydzieści kilogramów swojego ciasta. Nasi bratczycy też je piekli. Pokrojone sprzedawaliśmy w pudełkach po 15-20 złotych. Bigos oferowaliśmy „co łaska” i biżuterię wykonaną przez dzieci i młodzież. Była też loteria.
Hajnowskie koło w ogóle lubi pomagać, do czego jest potrzebna umiejętność pozyskiwania pieniędzy. I tak ponad jedenaście tysięcy złotych przeznaczyli na budowę cerkwi na Świętej Górze Jawor i podobne sumy przekazali na potrzeby parafii w Sławatyczach (na dzwon) i w Nosowie. A każdy Festyn Zdrowia też generuje pieniądze na jakiś dobry cel.
Dla dzieci stał otworem cały plac zabaw obok Domu, świetnie uposażony, w tym dniu z dmuchańcem, którego właściciel – mieszka w Orli – dostarczył za darmo.
Dla dorosłych gwiazdą festynu był występ zespołu As – do słuchania i tańca. Festyn trwał ponad sześć godzin.
A hajnowskie koło Bractwa, jedno z najaktywniejszych w Polsce, szykuje już nowe propozycje – pielgrzymkę na Świętą Górę Jawor i na Białoruś.
Anna Radziukiewicz, fot. autorka








