Home > Lipiec 2026 > Moc w słabości

Św. apostoł Paweł, którego wraz ze św. Piotrem czcimy jako „zwierzchniego”, „naczelnego” (c.s. pierwowierchownyj), nie należał do grona Dwunastu i wielokrotnie był zmuszany bronić w ogóle swego prawa do apostolstwa. Ciążył na jego biografii niechlubny fakt zawziętego zwalczania chrześcijan. Jednak przemógł wszystkie zaszłości i stał się gorliwym neofitą. Jego żarliwość była ewidentna, a dokonania misyjne godne najwyższego podziwu. Jednakże całkowicie tego świadom św. Paweł wcale nie chełpił się swymi osiągnięciami, lecz mówił coś zgoła przeciwnego: „Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12,1-10).

Uzasadniając swoje prawo do głoszenia Ewangelii św. Paweł wskazał na swoją więź z Chrystusem, więź tak dalece bliską i zażyłą, że przeżył nawet chwile ekstazy, głębokiej kontemplacji (2 Kor 12,1). O tym niezwykłym doświadczeniu pisał z wyraźnym zakłopotaniem, w obawie przed śmiesznością. Używał więc w relacji trzeciej osoby, jednak to przeżycie „porwania do trzeciego nieba” było tak silne, że aż z wrażenia zapomniał treści otrzymanego objawienia. W każdym razie apostoł odczuł, że Pan pochwycił go i przyciągnął do siebie tak mocno i gwałtownie, jak wcześniej na drodze do Damaszku, w momencie jego nawrócenia (Flp 3,12).

I właśnie po to, aby nie pysznił się wyróżnieniem i wielkością otrzymanego objawienia, apostoł nosi na swym ciele ten „oścień”. Ponieważ był on bardzo dokuczliwy, trzykroć, co w języku biblijnym oznacza „usilnie, natarczywie, wiele razy”, błagał Pana, aby zdjął z niego ten nieznośny ciężar. Z jego powodu był bliski rezygnacji, jednak Bóg nie ulżył mu i wypowiedział dziwne słowa: Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Gdyby ten oścień został odjęty i apostoł został cudownie uzdrowiony po pierwszej lub drugiej prośbie, wtedy mógłby uznać, że to z powodu jego inteligencji, obdarowania i wyjątkowości. Skoro jednak nadal borykał się z dokuczliwą przypadłością, nie mówiąc o niezliczonych przykrych doświadczeniach, na jakie bezustannie był wystawiany, to zdumiewający sukces jego służby można przypisać tylko Łasce Bożej.

To zdanie o „mocy wzrastającej wśród słabości” to tzw. „agrafon”, mało znane pojęcie biblijne, bo też oznacza tylko pięć wypowiedzi Chrystusa niezapisanych w Ewangeliach, typu: Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35), ale przytoczone w innych księgach. Apostoł ochoczo je zacytował, ponieważ uznał je za adresowane jakby wprost do niego.

Czy słabość może być powodem do chluby? Czy można mieć w niej upodobanie? Według ludzkiej logiki takie stwierdzenie jest bez sensu – gdy się jest słabym, nie można jednocześnie być mocnym. A jednak tak! I Paweł, który wolałby uwolnić się od tego „ościenia”, wcale nie był rozczarowany Bożą odmową. Właśnie w charakterze uzasadnienia tego pogodzenia się ze słabością, napisał swój tekst zwany „Hymnem do słabości” (2 Kor 12,1-11). W sensie określenia, „hymn” to jest coś analogicznego do tekstu o miłości (1 Kor 13,1-13). Skoro Bóg tak chce, wobec tego nawet swe słabości uzna on za powód do chluby. To tak jakby św. Paweł chciał nam powiedzieć: jeśli doświadczasz swojej słabości, to wtedy chlub się Panem, tzn. przenoś swą uwagę z twojej słabości na Niego, otwieraj przed Nim swoje serce i ufaj Mu, a wtedy poczujesz, że moc Boża zstępuje na ciebie. Jeśli człowiekowi wydaje się, że jest mocny, że ma wszystko „w garści”, nad wszystkim panuje, to Boża moc i łaska nie wydaje się mu potrzebna. Jednak Bóg celowo nie uwalnia apostoła od tego ościenia słabości, aby wiedział, że to co robi, robi mocą Bożą, a nie swoją własną. Jeśli jest pokorny i świadom swej słabości, ograniczoności, staje się narzędziem w rękach Bożych. Dzięki temu św. Paweł osiąga dużo więcej, niż gdyby wolny od tego ościenia, pozostał zdany na własne siły.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Konstanty Bondaruk, fot. domena publiczna

You may also like
W Krakowie stanie cerkiew
75 lat Seminarium
Z rektorerm Prawosławnego Seminarium Duchownego o. prof. Jerzym Tofilukiem rozmawia o. Łukasz Leonkiewicz
Na batiuszkę poszedł

Odpowiedz