O dobroczynności
Z o. Doroteuszem Sawickim, dyrektorem Metropolitalnego Ośrodka Eleos, rozmawia Aleksandra Zinkiewicz
Aleksandra Zinkiewicz: – Ojcze, na jakim gruncie wyrastał Eleos?
O. Dr Doroteusz Sawicki: – Głównymi ośrodkami dobroczynności były monastery. Przyjmowały i karmiły bezdomnych, chorych, sieroty. Prowadziły przytułki, sierocińce czy szkoły rzemiosła dla najuboższych. Z czasem, szczególnie po unii brzeskiej, zaczęły współdziałać z bractwami. Z tej tradycji wyrastają dzisiejsze organizacje pomocowe ludzi świeckich, związane z życiem Cerkwi. Między końcem drugiej wojny światowej a przemianami demokratycznymi końca lat 80. wszelka zorganizowana i strukturalna działalność pomocowa była praktycznie zakazana. Ale miłosierdzie trwało, choć pozbawione oficjalnych ram prawnych, które odzyskaliśmy dopiero dzięki ustawie o stosunku państwa do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego (1991).
– Kiedy powstała pierwsza organizacja pomocowa w naszej Cerkwi?
– Trzydzieści lat temu w diecezji białostocko-gdańskiej z błogosławieństwa ówczesnego arcybiskupa diecezji Sawy. Z biegiem czasu pojawiają się inne organizacje – Bractwo Młodzieży Prawosławnej, Bractwo Świętych Cyryla i Metodego czy Bractwo Trzech Świętych Hierarchów. One również niosą pomoc. Kiedy władyka Sawa został metropolitą naszej Cerkwi, Święty Sobór Biskupów zdecydował o powołaniu struktur Eleosu w każdej diecezji. Wtedy z ośrodka białostockiego wydzielono Prawosławny Metropolitalny Ośrodek Miłosierdzia Eleos. Nie pełni on funkcji nadzorczej względem sześciu diecezjalnych Eleosów, koordynuje akcje wykraczające poza granice jednej diecezji. Nie zarządza nimi, a wspiera. Najbardziej znane akcje ogólnopolskie mają charakter ekumeniczny i od ponad dwudziestu lat są prowadzone wspólnie z rzymskokatolickim Caritasem i ewangelicką Diakonią – to m.in. Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom oraz Wielkopostna Skarbonka. Dochód z akcji wspiera m.in. prawosławne domy opieki. Równie szeroki zakres mają akcje zbierania środków dla ofiar klęsk żywiołowych, np. powodzi na Dolnym Śląsku w 2024 roku. Mają one nieraz wymiar międzynarodowy, np. trzęsienie ziemi w Syrii i Turcji (2023), czy Albanii (2019). Nie pozostawiono bez wsparcia ofiar wojny w Ziemi Świętej.
Każdy Eleos diecezjalny realizuje i własne projekty. Eleos diecezji białostocko-gdańskiej prowadzi świetlice dziennego pobytu i specjalistyczne świetlice w Białymstoku i Supraślu, opiekujące się osobami bezdomnymi czy uzależnionymi. Eleos w diecezji przemysko-gorlickiej przez długi czas prowadził Dom Ukraińskiego Dziecka (sierociniec), dom dziennego pobytu czy warsztaty terapii zajęciowej. Eleos diecezji wrocławsko-szczecińskiej wspiera dom opieki św. Stefana w Cieplicach, prowadzi Centrum Integracji Uchodźców w Gorzowie Wielkopolskim. Eleos lubelski prowadzi Centrum Integracji w Białej Podlaskiej, Diecezjalny Dom Opieki w Lublinie. Jeśli popatrzymy na Eleos łódzki, dostrzeżemy współpracę z rodzinnymi domami dziecka i miejską pieczą zastępczą, szereg akcji aktywizujących lokalną społeczność. Podobne działania dostrzeżemy w Eleosie Ordynariatu Polowego, np. wsparcie funkcjonariuszy straży granicznej w opiece nad nielegalnymi migrantami. Nasza współpraca jest dość aktywna. Razem możemy więcej. Powtórzę: Eleosy nie są od siebie służbowo zależne, są partnerami. Każdy podlega własnemu biskupowi i przed nim odpowiada. Z kolei Eleos metropolitalny odpowiada przed Soborem Biskupów.
– Ludzi w potrzebie przybywa?
– Tak.
– Kto głównie zdaje się na waszą pomoc?
– Osoby starsze. Społeczeństwo się starzeje, a młodzi wyjeżdżają do miast, dużych ośrodków. Wiele osób zostaje bez opieki. Eleos diecezji warszawsko-bielskiej prowadzi już pięć domów opieki, w których przebywa kilkaset osób. W Białymstoku, Lublinie, Cieplicach działają kolejne. Potrzeba otwierania takich placówek będzie w najbliższych latach tylko wzrastać.
Drugim wyzwaniem jest kondycja dzieci i młodzieży. Młode pokolenie coraz częściej zmaga się z problemami psychologicznymi, hejtem w szkołach, skutkami rozpadu rodzin. Coraz więcej się od nich wymaga, przy coraz mniejszym wsparciu. W obliczu kryzysu publicznej opieki psychiatrycznej i zeświecczeniu społeczeństwa, co skutkuje mniejszą efektywnością duszpasterstwa parafialnego, te dzieci często zostają same z narastającymi problemami. Jeśli nie otrzymają wsparcia na wczesnym etapie, ich frustracja może przerodzić się w agresję, ucieczkę w używki lub, w najgorszym razie, w tragedie samobójcze. Dlatego tak ważne są świetlice specjalistyczne, jak te w diecezji białostocko-gdańskiej, czy te organizowane przez Eleos metropolitalny w ramach integracji młodego pokolenia różnych narodowości. Ich liczba jest niewystarczająca, pękają w szwach – nie ma w nich wolnych miejsc. Wsparcia dostarcza Bractwo Młodzieży Prawosławnej, pracując z młodym pokoleniem, stwarzając mu przestrzeń do realnego kontaktu, bez ucieczki w świat wirtualny. Chodzi o miejsce, gdzie poczują się wysłuchani i zaakceptowani, zanim ich problemy staną się nieodwracalne.
Obok tych wyzwań są „tradycyjne” – bieda, choroby, samotność, gniew. Nowym jest pomoc uchodźcom wojennym z Ukrainy. Jako Cerkiew czujemy się za nich szczególnie odpowiedzialni, gdyż wielu z nich to nasi współwyznawcy, którzy w pierwszej kolejności szukają oparcia w prawosławnych parafiach. Nie zamykamy się na potrzebujących innego wyznania czy światopoglądu. Są dla nas równie ważni. Prawosławni jednak w naturalny sposób, zanim udadzą się do świeckich jednostek pomocowych, zainteresują się polskimi parafiami i tu będą szukać wsparcia. Stale organizowane są transporty darów rzeczowych na terenie naszego kraju i na Ukrainę (do maja 10 transportów). Rozprowadzaliśmy karty zakupowe, finansowane przez naszych partnerów, organizowaliśmy miejsca pobytu i je doposażaliśmy. Po kilku latach wojny priorytetowa stała się kwestia integracji. Oprócz kursów języka polskiego czy pomocy w znalezieniu pracy i zamieszkania, kluczowe są centra integracji, świetlice edukacyjno-opiekuńcze. Istnieje ryzyko, że ludzie ci, niosąc bagaż własnych traum i obyczajów, zamkną się w kulturowych gettach. To prosta droga do napięć i konfliktów. Dlatego poprzez świetlice i kursy o charakterze wielonarodowym, wspólne święta i spotkania, staramy się włączyć ich w życie naszych parafii.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
fot. Aleksander Wasyluk, autorka








