– Życie poświęcone mojej trzodzie i narodowi Ukrainy – oto moja jedyna wina – powiedział 11 czerwca w sądzie w Dnieprze w kolejnej rozprawie sądowej metropolita swiatogorski Arseniusz. Kolejnej bo ciągną się one od dwóch lat i niemal dwa lata władyka przebywał w areszcie śledczym. Przypomnijmy, że trafił tam oskarżony o „ujawnienie lokalizacji sił zbrojnych Ukrainy”. W kazaniu wymienił drogowe punkty kontrolne, w których zatrzymano wiernych spieszących na modlitwę do Swiatogorskiej Ławry. Choć posterunki te nigdy nie były przez przeciwnika ostrzelane, pół roku później hierarcha został aresztowany.
Kilka miesięcy temu sąd zmienił areszt śledczy na całodobowy areszt domowy. Wkrótce potem metropolita przeszedł operację na serce.
W czasie rozprawy sądowej prokuratorzy wnioskowali o przedłużenie całodobowego aresztu domowego o kolejne dwa miesiące, natomiast adwokaci domagali się zamiany na areszt nocny. Metropolita Arseniusz i jego obrońcy uczestniczyli w posiedzeniu za pośrednictwem wideokonferencji. Głównym argumentem adwokatów był stan zdrowia władyki po operacji serca. – W zaleceniach kardiochirurgów wskazano, że w trakcie rehabilitacji muszę przebywać na świeżym powietrzu. Moja aktywność fizyczna jest ograniczona, a jest niezbędna do powrotu do zdrowia po operacji oraz po niemal dwóch latach pobytu w areszcie śledczym – oświadczył metropolita.
Sędzia Tetiana Bezruk postanowiła przedłużyć środek zapobiegawczy o dwa miesiące – do 11 sierpnia – jednocześnie zamieniając całodobowy areszt domowy na nocny. Zgodnie z decyzją, która weszła w życie w dniu jej wydania, metropolita Arseniusz ma obowiązek przebywać w miejscu odbywania aresztu od godziny 22:00 do 6:00, natomiast w pozostałym czasie może swobodnie się poruszać.
Komentujący przyczyny złagodzenia form aresztu władyki wskazywali na zaangażowanie w jego obronę amerykańskich polityków. „Przez pewien czas pracowaliśmy nad tym, aby doprowadzić do uwolnienia metropolity Arseniusza z więzienia na Ukrainie” – napisała 31 maja w serwisie X amerykańska kongresmenka Anna Paulina Luna. „Chcę podziękować ukraińskim urzędnikom, z którymi współpracowaliśmy w tej sprawie”. W kolejnym wpisie 1 czerwca wezwała do zaprzestania przymusowego poboru duchownych Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi (UPC) do wojska. „Nadal niepokoi mnie fakt, że duchowni UPC są prześladowani, a także wiem, że w dalszym ciągu wysyła się ich na linię frontu jako uczestników działań bojowych, co jest sprzeczne z prawem międzynarodowym. Będę nadal walczyć o chrześcijan poddawanych prześladowaniom, szczególnie gdy chodzi o kraj, który prosi nas o pomoc, i będę monitorować tę sytuację” – oświadczyła.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Ałła Matreńczyk







