Home > Lipiec 2026 > Z rektorerm Prawosławnego Seminarium Duchownego o. prof. Jerzym Tofilukiem rozmawia o. Łukasz Leonkiewicz

Z rektorerm Prawosławnego Seminarium Duchownego o. prof. Jerzym Tofilukiem rozmawia o. Łukasz Leonkiewicz

O. protodiakon Łukasz Leonkiewicz: – Ojcze Rektorze, czym jest dla naszej Cerkwi seminarium duchowne?

O. prof. Jerzy Tofiluk: – Seminarium jest niezbędne dla każdej autokefalicznej Cerkwi, gdyż jednym z warunków uzyskania autokefalii jest możliwość kształcenia kadr we własnym zakresie. Seminarium przygotowuje dojrzałych kandydatów do kapłaństwa. To, czy przyjmą sakrament kapłaństwa czy nie, to inna kwestia. Myślę, że każdy kto ukończył nasze seminarium jest dobrze przygotowany, aby zostać osobą duchowną. Przygotowanie to kształtowanie duchowe, ale i praca nad intelektualnym rozwojem. Ci, którzy dzisiaj pracują w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, posiadający tytuły profesorów, doktorów habilitowanych i doktorów, są absolwentami naszego seminarium.

Czego uczy seminarium?

– Kładzie się nacisk na rozwój duchowy, intelektualny, ale również na dyscyplinę kandydatów. Cerkiew jest strukturą hierarchiczną i dlatego seminarium nie jest zwykłą uczelnią. Ono uczy wiary. Wiara nie może być traktowana jako coś co się ma raz na zawsze. Po słowiańsku to dobrodietiel, czyli ciągłe wzrastanie i wiara musi być w seminarium umocniona. Seminarium uczy modlitwy, a przez to możliwości obcowania z Bogiem, idąc dalej – współżycia z innymi ludźmi.

W prawosławiu – tak nas uczono – teologia nie jest wyłącznie akademickim dyskursem, jest umysłem zakorzenionym w Liturgii. To znaczy, że nasz rozum, to narzędzie poprzez które zdobywamy wiedzę, ma być zakorzeniony w przeżyciu liturgicznym. To chyba zawsze było dla Ojca bardzo ważne?

– Nauczyłem się tego od ojca Sergiusza Bułgakowa, który kiedyś powiedział, że swoją teologię wystał przed ołtarzem. Myślę, że nie da się uprawiać teologii siedząc za biurkiem, czytając książki, analizując, krytycznie badając. Święty Ewagriusz z Pontu powiedział, że teologiem jest ten, kto się modli. Cała nasza Liturgia jest nasiąknięta teologią i to bardzo głęboką. Dzisiaj rozmawialiśmy na zajęciach o hymnie „Jednorodzony Synu”. Mówiliśmy, że na krzyżu umarł jeden z Trójcy świętej. Ten jeden hymn liturgiczny to jest przecież cała epoka soborów powszechnych. Liturgia oprócz sakramentu Eucharystii, oprócz modlitwy, to także wykład teologiczny. Kiedyś świętej pamięci arcybiskup Jeremiasz powiedział, że gdy się czyta teksty liturgiczne ze zrozumieniem to tak naprawdę kazanie nie do końca jest potrzebne. Tam jest wszystko zawarte, cała nauka soborów, cała teologia.

Dla Ojca Rektora, na ile zapamiętałem z czasów seminaryjnych, Liturgia jest wyjątkowym przeżyciem. Poza tym, że w niej jest głęboka teologia, to tej teologii trzeba się od kogoś nauczyć. Młodzi uczą się od Ojca Rektora. A od kogo Wy się uczyliście, czy tylko od Sergiusza Bułgakowa?

– Od ojca Sergiusza Bułgakowa nauczyłem się tej formuły. Moim nauczycielem był metropolita Sawa, a kiedy zostałem młodym wikariuszem w warszawskiej katedrze – śp. o. Atanazy Semeniuk, wyjątkowy kapłan. Nigdy się nie denerwował, był zawsze spokojny. Gdy służył Liturgię, było widać, że całym sobą, całym swoim jestestwem to czyni. Dużo też nauczyłem się od swojego ojca, o. Leoncjusza Tofiluka. W naszej Cerkwi jest niemało duchownych, którzy autentycznie służą Liturgię i nią żyją. Dla nich jest to wewnętrzne przeżycie, które przenosi rzeczywistość tego świata do rzeczywistości innego świata i to jest całe bogactwo służenia przez biskupa i prezbitera, kiedy mają świadomość tego, że uczestniczą w czymś co nie jest z tego świata, a odnosi się do innego Królestwa. Dlatego Liturgia rozpoczyna się: „Błogosławione Królestwo Ojca i Syna i Ducha Świętego”.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

fot. Łukasz Troc

You may also like
W Krakowie stanie cerkiew
75 lat Seminarium
Na batiuszkę poszedł
Moc w słabości

Odpowiedz