Jednym z najtrudniejszych zadań, przed jakim stanął Kościół prawosławny w II Rzeczypospolitej, było przeciwstawienie się akcji burzenia cerkwi. Od razu po odzyskaniu niepodległości doszło do wyburzania cerkwi jako elementów „spuścizny caratu” i symbolów rosyjskiego zaborcy. Działano wtedy przeważnie żywiołowo. Rozebrane zostały m.in. świątynie w Aleksandrowie Kujawskim, Augustowie, Kaliszu, Lublinie, Łomży, Sieradzu, Sosnowcu, Suwałkach, Tomaszowie Mazowieckim. W samej Warszawie rozebrano sześć świątyń, z soborem św. Aleksandra Newskiego na czele. Niektóre cerkwie przeznaczano, dewastując i profanując je, na inne cele, na przykład w cerkwi w Ostrołęce utworzono skład nafty i złomu, w Skierniewicach skład zboża, a w Staszowie kino. W pierwszej połowie lat 20. rozebrano kaplicę św. św. Cyryla i Metodego, znajdującą się na Górze Chełmskiej, oraz sobór Podwyższenia Krzyża Świętego na Placu Litewskim w Lublinie. W przypadku tego ostatniego do wyburzenia zastosowano materiały wybuchowe, a prace rozbiórkowe wykonywali więźniowie. Uzyskane materiały przeznaczono na budowę Domu Żołnierza, pozostałe sprzedano na licytacji. Zburzono ponad 30 cerkwi1.
W 1929 roku z inicjatywy władz państwowych rozpoczęto zorganizowaną rozbiórkę cerkwi w województwie lubelskim. Oficjalnym powodem była konieczność kulturowej derusyfikacji regionu. W rzeczywistości dążono do osłabienia narastających wśród ludności prawosławnej ukraińskich wpływów politycznych i narodowych. Ówczesny wojewoda lubelski Antoni Remiszewski, biorąc pod uwagę m.in. względy polityczne, zakładał zburzenie 97 świątyń (ostatecznie rozebrano 23, w tym cerkwie w Pawłowicach, Turkowicach, Dobromyśli, Korchowie, Krzeszowie, Krasnobrodzie, Łabuńkach, Chełmie, Uchaniach, Tarnogrodzie)2. Przeciwko tej akcji, poza posłami ukraińskimi, protestował również zwierzchnik Kościoła metropolita Dionizy (Waledyński). W pismach do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP) domagał się wstrzymania akcji, jednocześnie wskazując na liczne przypadki profanacji świątyń i przedmiotów kultu3. Hierarcha pisał o „bezczeszczeniu sprzętów liturgicznych, wyrzucaniu krzyży i ikon, które dla nas prawosławnych są świętościami [nazywał] barbarzyństwem działania administracji lubelskiej, która dąży do zatarcia przeszłości poprzez wyburzanie cerkwi […] powoduje to wzburzenie ludności i prowadzi do niepotrzebnych konfliktów wyznaniowych i narodowościowych”4. W cyniczny sposób całą sprawę ujął po latach wojewoda lubelski Jerzy de Tramcecourt, który stwierdzał, że „rozbiórka cerkwi w 1929 roku trwała tak długo, jak długo ludność prawosławna i czynniki cerkiewne nie zorientowały się i nie zajęły zdecydowanej postawy, która uniemożliwiła dalszą akcję”5. W późniejszym okresie metropolita Dionizy podejmował bezskuteczne starania o wybudowanie kaplicy w miejscu zlikwidowanej cerkwi w Pawłowicach oraz postawienie krzyża w miejscu świątyni w Uchaniach6.
Do planowej akcji wyburzania cerkwi powrócono w 1938 roku. Była to kontynuacja wcześniejszych działań władz państwowych i Kościoła rzymskokatolickiego. Jednak w tym okresie całą operację przygotowało wojsko, a głównie Komitet Koordynacyjny DOK II w Lublinie. Pierwsze ustalenia projektu likwidacyjno-rewindykacyjnego zapadły już w grudniu 1934 roku podczas konferencji w Dowództwie Okręgu Korpusu II w Lublinie pod przewodnictwem gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego i wojewody wołyńskiego Henryka Józewskiego. Planowano „odruszczanie” prawosławia, a następnie „odprawosławianie” Lubelszczyzny. Główną rolę w tym projekcie odegrało m.in. powołane w 1933 roku Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich oraz utworzony w 1935 roku Komitet do Spraw Narodowościowych. Ważnym elementem były też ustalenia konferencji, zorganizowanej 31 stycznia 1935 roku przez wojewodę Józefa Różnieckiego w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Brali w niej udział przedstawiciele lokalnych władz administracyjnych, wojska – gen. Mieczysław Smorawiński, parlamentarzystów BBWR: poseł Felicjan Lechnicki, senator Stefan Ehrenkreutz oraz Henryk Suchenek-Suchecki – Naczelnik Wydziału Narodowościowego MSW. W jej trakcie podkreślono konieczność podjęcia działań zmierzających do polonizacji wschodniej części województwa lubelskiego. Pojawił się też pomysł likwidacji nieczynnych cerkwi7. Również skala i zakres działań były zupełnie inne. Akcja burzenia cerkwi odbywała się planowo i systematycznie. Była również wsparta przez wojsko. Pomagali przy niej specjalnie do tego celu sprowadzeni polscy robotnicy. Mieli zapewniony dozór i ochronę polskiej policji państwowej8. Głównym celem politycznym całej operacji było osłabienie ukraińskiego ruchu narodowego. Poprzez ograniczenie liczby cerkwi i parafii dążono do ograniczenia działalności duszpasterskiej Kościoła prawosławnego i występujących w nim wpływów środowisk ukraińskich. Akcja miała w przyszłości ułatwić ewentualną konwersję miejscowej ludności na katolicyzm.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
(część 2 w następnym numerze)
Stefan Dudra
Stefan Dudra jest historykiem i politologiem, profesorem Uniwersytetu Zielonogórskiego



