Home > Artykuł > Najnowszy numer > Jak założyciela Kijowsko-Pieczerskiej Ławry z niej wypędzono – Ukraina

Jak założyciela Kijowsko-Pieczerskiej Ławry z niej wypędzono – Ukraina

W 1069 roku prepodobny Antoni został zmuszony do opuszczenia monasteru, który sam założył. Udał się do Czernihowa i tam wykopał nową pieczarę.

W XI wieku sytuacja w Ławrze przypominała współczesną. Kielia założyciela monasteru opustoszała. Człowiek, który własnymi rękoma dał początek głównemu monasterowi Rusi, odszedł. Mury monasteru pozostały nienaruszone, życie monastyczne toczyło się swoim zwykłym rytmem, lecz świętego już tam nie było – znajdował się kilka dni drogi na północny wschód, w obcej ziemi.

Za co kniaź wygnał Antoniego

Aby zrozumieć znaczenie tej historii, trzeba oddzielić obraz świętego od postaci żywego starca. W tym czasie prepodobny Antoni miał już około dziewięćdziesięciu lat. W młodości udał się na Świętą Górę Atos, gdzie przyjął postrzyżyny mnisze, a następnie powrócił na Ruś jako doświadczony mnich. Zamieszkał w pieczarze na wzgórzu nad Dnieprem pod Kijowem. Wokół tej pieczary stopniowo zgromadziła się wspólnota braci, z której wyrosła Ławra – monaster, który stał się sercem ruskiego monastycyzmu. Antoniego słuchali zarówno kniaziowie, jak i ubodzy. Po rady przybywali do niego ludzie z całej Rusi.

Powszechny szacunek, jakim się cieszył, stał się jednak przeszkodą. Aby zrozumieć dlaczego, trzeba przypomnieć, w jakim czasie rozgrywały się te wydarzenia. W 1068 roku synowie Jarosława Mądrego ponieśli klęskę w bitwie z Połowcami nad rzeką Ałtą. Gdy kniaź Izjasław odmówił wydania mieszkańcom Kijowa broni do dalszej walki, w mieście wybuchło powstanie. Książę uciekł do Polski, a na tron wyniesiono uwolnionego z więzienia kniazia połockiego Wsiesława.

Wiosną 1069 roku Izjasław powrócił – z polskim wojskiem swojego zięcia, króla Bolesława śmiałego. Powrót okazał się krwawy. Przed sobą wysłał syna Mścisława, który – według kronik – bez żadnego sądu kazał stracić około siedemdziesięciu uczestników powstania, a wielu innych oślepić.

W tych okolicznościach gniew Izjasława zwrócił się również przeciw Antoniemu. Kronika wspomina o tym bardzo lakonicznie i nie podaje przyczyn: „Izjasław począł gniewać się na Antoniego z powodu Wsiesława”. Można się jedynie domyślać, że starca podejrzewano o sympatię wobec kniazia połockiego lub wobec straconych mieszkańców miasta. Być może wstawił się za kimś albo był zbyt niezależny, by kniaź chciał go tolerować. Źródła nie podają dokładnego wyjaśnienia i należy to uczciwie przyznać, nie dopowiadając niczego ponad to, co wiadomo. Jedno jest pewne – w mieście, gdzie niedawno dokonywano egzekucji bez wyroku sądu, zagrożenie dla sędziwego mnicha było całkowicie realne.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Paweł Bojko (Spzh. 31 maja), tłum. Ałła Matreńczyk, fot. spzh, wikipedia.org

Odpowiedz