Trzydzieści lat temu metropolita warszawski i całej Polski Bazyli powołał do życia parafię św. Anny w Boratyńcu Ruskim. Boratyniec leży w pobliżu od Siemiatycz i trochę wygląda jak ulica tego miasta, dryfująca na południowy wschód. W tym samym dniu, 16 sierpnia 1996 roku, metropolita powołał dwie inne parafie – w Siemiatyczach Zmartwychwstania Pańskiego i w Rogawce Cudownego Zbawiciela. Wszystkie wyrastały ze wspólnego „pnia” – parafii św. św. apostołów Piotra i Pawła w Siemiatyczach, której proboszczem był w tym czasie o. Andrzej Jakimiuk.
Krzyż w Boratyńcu na niezwykle rozległym cerkiewnym placu – 4,66 ha – postawiono i poświęcono 18 sierpnia 1993 roku, rok później arcybiskup lubelski i chełmski Abel poświęcił kamień węgielny pod budowę cerkwi. Ziemię ofiarowali Krystyna i Jerzy Kochanowscy, Olga i Włodzimierz Panasiukowie, Nina Buchowiec i Ewa i Stefan Grzyb. Ludzie o tym miejscu mówili „tam na mohiłkach”, choć mogiłek już od dawna nikt nie widział, dopiero budowa potwierdziła obecność ludzkich kości.
Gdy dochodziło do wieńczenia cerkwi kopułami, metropolita erygował nową parafię i na jej proboszcza powołał o. Andrzeja Opolskiego, wikariusza parafii św. Marii Magdaleny w Warszawie, urodzonego w Odrynkach, doskonale pamiętającego arcybiskupa wrocławskiego i szczecińskiego Jeremiasza, pochodzącego z tej samej wsi.
O. Andrzej znalazł jako dziecko na wiejskim wysypisku tekturową walizkę, a w niej Nowy Testament po rosyjsku bez ostatniego rozdziału. – Słowo Boże nie jest dawane ludziom przypadkowo – powiedział wtedy proboszcz narwiańskiej parafii, do której Odrynki należały – o. Piotr Popławski. – Będziesz batiuszką.
Modlono się w wiejskiej świetlicy i budowano cerkiew. Pierwszą Liturgię odsłużono na parafialne święto 7 sierpnia 1997 roku, ale w pritworze, czyli w dzwonnicy, której stawiano właśnie na wyższym poziomie drewnianą konstrukcję. W następnym roku 5 kwietnia stanął na głównej kopule krzyż. Jarosław Wiszenko w tym samym roku rozpisywał już ściany cerkwi, a parafianie ofiarowywali płaszczenicę, Ewangelię, krzyże, podświeczniki, ikony, chorągwie, utensylia liturgiczne, dzwony – kto co mógł. Wielką ofiarnością się wykazali.
Parafia, choć podmiejska, topniała i tak na przykład na 15 pogrzebów było 8 chrztów (rok 1998), 11 pogrzebów i 2 chrzty (1999), 5 pogrzebów i 2 chrzty (2000). W ciągu 30 lat liczba parafin skurczyła się o połowę, osiągając teraz około 250 wiernych. Wpisała się w ogólnoświatową tendencję pęcznienia wielkich aglomeracji i pustoszenia wsi i miasteczek. I tego procesu nie zahamuje żaden duchowny. Młodzi wybierają duże miasta. Ale rosła liczba wiernych na nabożeństwach. A to już zasługa duchownego, jego siła misji i tłumaczenia, jak ważna jest modlitwa.
Cerkiew rosła szybko. A w 2001 roku nowe wyzwanie – trzeba budować plebanię. I oto dom parafialny ze sporą salą spotkań stanął w ciągu zaledwie półtora roku! Wykończony. Od firm budowlanych płynęły z całej Polski, na prośbę proboszcza jako ofiary, materiały budowlane. – Wysłałem ze 250 takich listów – próśb – mówi o. Andrzej.
22 października 2006 roku metropolita Cerkwi w Polsce Sawa wyświęcił cerkiew św. Anny. „Buduj teraz świątynie dusz ludzkich” – napisał w kronice.
Świątynia w duszach ludzkich
Zuzia Opolska urodziła się 3 czerwca 2007 roku, w Niedzielę Wszystkich Świętych i Ikony Bogarodzicy Izbawlenije od Bied Strażduszczych.
„Proszę nie cieszyć się Zuzią. Ona klinicznie nie istnieje, ma mukowiscytozę, jedną z najcięższych chorób genetycznych, oznacza to nadmierną produkcję śluzu, który zatyka wszystkie organy” – powiedział batiuszce i matuszce Krystynie lekarz. Sześć dni po urodzeniu przeszła operację na jelita, niebawem drugą.
Bez chorej Zuzi nie byłoby w cerkwi w Boratyńcu Ruskim cudotwórczych ikon – Bogarodzicy Izbawlenije od Bied Strażduszczych i św. Jana Kormiańskiego z cząsteczką jego relikwii, ani takiego kultu Matki Bożej i św. Jana. Pozostający w modlitwie rodzice Zuzi ufundowali do cerkwi obie. Ale to one zapoczątkowały nieznane żadnej innej wiejskiej parafii w Polsce fundowanie w takiej skali ikon do cerkwi – dużych o wymiarach 60 na 90 centymetrów, kanonicznych, pięknych. Czterdzieści cztery ikony opasują w jednym rzędzie nawę główną świątyni, dwadzieścia w części ołtarzowej.
Co tydzień, we środy, jest służony przed ikoną św. Jana akafist. W ostatni dzień maja uroczyście obchodzone jest święto św. Jana z Kormy – to jego dzień pamięci. Wtedy przybywają do Boratyńca i pielgrzymi. Wiele uzdrowień dokonało się po modlitwie do św. Jana.
W cerkwi są dwie ikony św. Jana Kormiańskiego, jedna z cząsteczką relikwii świętego i druga, również z cząsteczką relikwii, podarowana przez rodzinę Opolskich jako wyraz wdzięczności za dar życia córki Zuzi.
Święto ikony Matki Bożej Izbawlenije od Bied Strażduszczych przypada na pierwszą niedzielę po Pięćdziesiątnicy, Niedzielę Wszystkich Świętych. A najnowsza historia tej ikony jest taka: W mieście Arzamas, do którego z Moskwy, ponad czterysta kilometrów, jest monaster św. Mikołaja (stąd do słynnego monasteru diwijewskiego trzeba jechać jeszcze tylko godzinę). I oto w 1997 roku do tego monasteru dwie kobiety z Arzamasu przynoszą znalezioną w stodole ciemną deskę, na której nic nie widać, ale podejrzewają, że to ikona. Wstawiono ją do magazynu, powiększając zbiór ikon nienadających się do powieszenia w cerkwi. Ihumenia monasteru po pewnym czasie kazała jednak oprawić „deskę” w ramy, powiesić ją w cerkwi i modlić się przed nią do Bogarodzicy. Na poczerniałej desce pojawiła się jasna plamka, jakby oświetlająca szyję Matki Bożej i ramię Dzieciątka. W połowie lata 2000 roku ikona intensywnie się odnawiała. Wyłoniły się twarze. Ale ikon Bogarodzicy są setki. A ta jaka? – nikt nie wiedział. I oto przybywa do arzamaskiego monasteru mniszka z Rygi. Izbawlenije od Bied Strażduszczych – nazywa ikonę. Latem 2001 roku został również samoistnie oczyszczony napis pod wizerunkiem Bogarodzicy i Dzieciątka. Mniszka z Rygi miała rację. Ikonę przeniesiono w bardziej dostojne i dostępne miejsce.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Anna Radziukiewicz
fot. autorka
Na zdjęciu:Cerkiew w Boratyńcu Ruskim. Podczas krestnego chodu – o. Andrzej Opolski,
obok z lewej cztiec Jarosław Pura. W cerkwi w Boratyńcu Ruskim




