Jesień należy do najbardziej kolorowych pór roku. Oczywiście zanim nie przejdzie w fazę deszczu, słoty i szarości. Październik należy do najbarwniejszych miesięcy, wtedy przebarwiają się liście drzew i krzewów na czerwono, żółto czy pomarańczowo, prócz liści barwne są i owoce.
Niektóre rośliny swoje największe walory pokazują właśnie jesienią. Należy do nich trzmielina (Euonymus). Rodzaj ten obejmuje 140 gatunków, w Polsce naturalnie występują dwa – trzmielina pospolita (Euonymus europaea) oraz trzmielina brodawkowata (Euonymus verrucosa). Oba są krzewami i rosną zazwyczaj w lasach i zaroślach. Przez większość roku krzewy naszych trzmielin są niezauważalne. Nawet ich kwiaty są niepozorne, jakby chciały się ukryć. Dopiero koniec lata i jesień jest czasem trzmielin. Liście przebarwiają się na czerwono i przez to krzewy są doskonale widoczne.
Najpiękniejsze jednak w trzmielinach są owoce, mięsiste torebki o barwie intensywnie różowej. W torebkach rozwijają się nasiona w kolorze pomarańczowym, zakończone czarną plamką. Bajkowo owoce wyglądają po pęknięciu torebki. Z tej intensywnie różowej torebki wyglądają pomarańczowe nasiona z czarną końcówką. Owoce trzmieliny pospolitej i brodawkowatej są podobne, niczym kolorowe kolczyki pozawieszane na gałązkach.
Nasze rodzime trzmieliny rosną zazwyczaj na siedliskach żyznych i wilgotnych. Występują w lasach i zaroślach. Trzmielina brodawkowata ma gałązki pokryte drobnymi brodawkami, gałązki trzmieliny pospolitej nie mają brodawek.
Pomimo niezwykłej urody wszystkie części trzmielin są silnie trujące. Piękne owoce możemy jedynie podziwiać.
Trzemielina, zwłaszcza pospolita, kojarzy mi się z dzieciństwem i Szastałami. Przy starej stodole na naszym podwórku rósł bardzo duży krzew trzmieliny. W tym krzewie mieszkała rzekotka drzewna, zielona mała żabka, która tak naprawdę nie jest żabą. Większość swego życia spędza na roślinach. Właśnie w moim dzieciństwie rzekotka mieszkała na trzemielinie, którą w Szastałach nazywano tromaliną. W maju wydobywała z siebie niezwykłe dźwięki, których nie można było z niczym pomylić. Później się dowiedziałam, że to samce przywołują samicę. Samica wybiera tego, którego głos jest według niej najpiękniejszy. Rzekotka wśród zielonych liści trzemieliny miała niezwykłą kryjówkę. A jesienią trzemielina nabierała niezwykłych barw. Z jej owoców robiłam oczy ludzikom z kasztanów i żołędzi.
Teraz także bardzo lubię trzmieliny, zwłaszcza jesienią. To prawdziwe ozdoby naszych lasów. Dzięki nim jesień przestaje być smutną porą roku.




