„Nie tylko osoby represjonowane i żołnierze wyklęci doznali krzywd ze strony PRL-owskiego państwa” – pisał przed pięcioma laty poseł Eugeniusz Czykwin
(PP 9/2021, s. 49). „Przesiedleni w ramach Akcji Wisła, rozproszeni – co miało na celu rozbicie ich narodowej i religijnej tożsamości – Łemkowie dopiero po 1989 roku uzyskali bardzo ograniczone możliwości starań o zwrot części, odebranych im nieruchomości (lasów); (…) trudnej drogi do odzyskania choćby części ojcowizny”. Na liczne interpelacje, wnioski i zapytania Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że „uregulowana została procedura zwrotu osobom pochodzenia łemkowskiego nieruchomości leśnych” na równi z przesiedlonymi z ZSRR, ale stało się to prawie dwadzieścia lat po przyznaniu przez Sejm RP (2005) „…rekompensat osobom przesiedlanym z terenów należących przed drugą wojną światową do Polski, tzw. Zabużanom”. Wróćmy więc do etnicznych i religijnych korzeni.
Nasi Chorwaci, Słowianie
Nazwa „Łemko” pojawiła się na początku XIX wieku, wywiedziona etymologicznie przez sąsiednią ludność na pograniczu Zakarpacia, regionu Maramuresz i północno-wschodnich Węgier, od częstego w użyciu słowa „łem” (=lecz, tylko). Plemię Białych Chorwatów, od którego chętnie wywodzą swoją genezę Łemkowie, znane było na przełomie VI i VII wieku, przywoływane następnie w czasie podbojów kijowskiego księcia Włodzimierza (X wiek) i piastowskiego Kazimierza Wielkiego (XIV). Potomkowie wołoskich pasterzy, jako ich protoplaści, przekształcili się od XV do XVIII wieku w zbieraczy i rolników migrując w stronę Beskidu Niskiego i Sądeckiego (dzisiejszej Łemkowyny).
Marek A. Koprowski, Stanisław Kłos i Krzysztof Ziemiec zauważyli kształtowanie się tożsamości etniczno-językowej i religijnej w opozycji do społeczno-kulturowej dominacji ukraińskiej i polskiej, niepoddającej się presji unijnej po 1596 roku, a w XVIII-XIX wieku – administracyjno-politycznej presji austro-węgierskiej i wielkorosyjskiej. Upraszczając statystykę: przed drugą wojną było około 100 tys. Łemków, zaś 15 lat temu około 10 tys. Na stan dzisiejszej wspólnoty łemkowskiej wpłynęły Akcja Wisła (1947), deportacje na tereny ukraińskie (USRR, 1946), działania frontowe i akcje pacyfikacyjne (kilkakrotnie podczas pierwszej oraz drugiej wojny światowej). Ponuro zasłynęła Dolina Śmierci pomiędzy Iwlą i Hyrową, gdzie od 12 do 14 września 1944 roku rozegrała się jedna z największych pancernych bitew górskich drugiej wojny oraz Przełęcz Dukielska – istotny punkt strategiczny podczas każdych działań militarnych.
Jak podkreślają regionaliści, publicyści i historycy, doceniając znaczenie pozacerkiewnych organizacji kulturalnych – Zespołu Pieśni i Tańca Łemkowyna w Bielance koło Gorlic oraz Regionalnego Muzeum Kultury Łemkowskiej i Pamięci Wojennej w Zyndranowej, na które łaskawie wyraziła zgodę władza ludowa – fundamentalnym spoiwem narodu Łemkowyny pozostaje Cerkiew i pełne determinacji przywiązanie do tradycji, wierne trwanie w rodzinnej, domowej tożsamości. A od niedawna kult świętych na czele ze św. Maksymem Sandowiczem, męczennikiem za prawosławną wiarę. 28-letni duchowny, rozstrzelany bez sądu przez Austriaków w Gorlicach (rodzinę wywieziono do obozu Thalerhoff), który został ogłoszony świętym przez Sobór Biskupów PAKP 7 lipca 1994 roku, czyli 80 lat po martyrologium rodziny Sandowiczów i samych Łemków.
Wspomniano już, że atrofii (zanikaniu) uległy dwa pobratymcze narody – Bojków i Łemków. Bojków w zasadzie już nie ma, poza pojedynczymi rodami i rodzinami autochtonów w Bieszczadach wraz z częścią Zakarpacia, które w przeszłości zasiedlali prawie w całości. Były wśród nich rodziny dawnej piechoty wybranieckiej, których żołnierze uważali się za szlachtę. Dawna bojkowska wieś Wołosate przestała istnieć po wysiedleniu mieszkańców w 1946 roku. Z krajobrazu Bieszczadów zniknęły osobliwe chałupy-zagrody, zwane chyżami (Stanisław Kłos). W głębokiej dolinie, pomiędzy Połoniną Caryńską a Magurą Stuposiańską istniała dawnej wieś Caryńskie, o zabudowie tzw. łańcuchówki – zagrody wzdłuż krętej drogi, z dominującą na pagórku cerkwią, okoloną wieńcem starych drzew, z plebanią-dworkiem i cmentarzem. Natomiast jedynym schronieniem pasterzy na połoninach (z serbskiego planina – góra z pastwiskami) był jednookapowy szałas, zwany kołybą. Wioski łemkowskie i bojkowskie były samowystarczalne, od żywności poprzez odzienie po materiały budulcowe i środki lokomocji. Może dlatego po przymusowym wysiedleniu na Ziemie Odzyskane i Ukrainę sowiecką Łemko radził sobie, nawet jeśli doświadczył katorżniczych warunków w obozie pracy dla „niepewnego politycznie elementu” w Jaworznie.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
Grzegorz Jacek Pelica., fot. domena publiczna




