Atos
Serial o św. Józefie Hezychaście
Na Świętej Górze Atos powstaje nowy serial przedstawiający życie, duchowe zmagania i drogę ascetyczną św. Józefa Hezychasty (1897-1959). Realizują go twórcy znanego serialu „Z Farasy do raju”, poświęconego św. Paisjuszowi Hagiorycie. Nowy projekt ma przybliżyć widzom postać jednego z najważniejszych atoskich ascetów XX wieku oraz jego wpływ na współczesną tradycję monastyczną.
W rolę św. Józefa Hezychasty wcieli się aktor znany z filmu „Człowiek Boży”, w którym zagrał św. Nektariusza z Eginy. Twórcy zapowiadają, że serial skupi się nie tylko na wydarzeniach z życia starca, ale również na jego wieloletnich zmaganiach duchowych, modlitwie i poszukiwaniu życia w ciszy i skupieniu.
Autorzy produkcji chcą możliwie wiernie odtworzyć realia życia monastycznego na Atosie oraz atmosferę tamtejszych wspólnot. Szczególne miejsce w serialu ma zająć duchowe dziedzictwo św. Józefa, który wywarł znaczący wpływ na całe pokolenie współczesnych atoskich mnichów.
Św. Józef Hezychasta należy do najbardziej czczonych świętych prawosławnych XX wieku. Z jego duchową tradycją byli związani m.in. starcy Efrem z Katunaki i Efrem z Filoteu, a jego nauczanie dotyczące modlitwy, ascezy i życia wewnętrznego do dziś pozostaje ważnym elementem duchowości wielu mnichów i wiernych.
Premierę serialu zapowiedziano na 2027 rok.
W USA wiara wśród młodzieży jest silniejsza niż w tradycyjnie prawosławnych krajach
Ojciec Jewmienij, mnich z atoskiego monasteru Watopedi, zwraca uwagę na wyraźny kontrast między życiem cerkiewnym w tradycyjnie prawosławnych krajach a sytuacją w Stanach Zjednoczonych. Jak ocenia, w Grecji w nabożeństwach uczestniczą przede wszystkim osoby starsze, podczas gdy w USA cerkwie coraz częściej wypełniają młodzi ludzie. Jego zdaniem szczególnie zaangażowani są ci, którzy niedawno przyjęli prawosławie.
– Tradycyjne kraje są teraz, szczerze mówiąc, w złym stanie. W bardzo złym – stwierdził o. Jewemij, który od wielu lat mieszka w Grecji i odwiedza różne regiony kraju. Według niego na utrenije poprzedzające Liturgię w greckich cerkwiach często przychodzi niewielu wiernych. Podczas samej Liturgii również dominują osoby starsze. – A w Stanach Zjednoczonych przychodzą i to przede wszystkim młodzież. Przychodzą na pierwsze nabożeństwo częściej niż Grecy.
O. Jewmienij przywołał również statystyki sprzed około dziesięciu lat, według których w nabożeństwach uczestniczyło około 10 proc. mieszkańców Grecji. – Myślałem, że będzie to około trzydziestu procent. A kiedy usłyszałem dziesięć, uznałem, że to żart.
Jego zdaniem jednym z głównych problemów jest obojętność religijna. Jak zauważył, zdarza się, że w czasie nabożeństwa ludzie wolą spędzać czas w kawiarniach. – Trwa nabożeństwo, a ludzie siedzą w kawiarni. To znaczy, że picie kawy jest dla nich ważniejsze.
Odniósł się także do argumentu, że uczestnictwo w życiu cerkiewnym można zastąpić indywidualną modlitwą w domu. – Sakramentów tam nie ma. Sakramenty są w Cerkwi.
Dodał, że z czasem pojawiają się kolejne usprawiedliwienia: ktoś nie chce słuchać konkretnego kapłana, ponieważ uważa, że nie jest święty, albo twierdzi, że nie może się modlić podczas Liturgii, ponieważ inni wierni rozmawiają.
Znacznie bardziej optymistycznie o. Jewmienij ocenia sytuację w Stanach Zjednoczonych, które odwiedza obecnie po raz trzeci. Według jego obserwacji w latach 2022-2025 zainteresowanie prawosławiem w USA „gwałtownie wzrosło”. Szczególną uwagę zwrócił na osoby, które niedawno przeszły na prawosławie, często wykazują one większe zaangażowanie w życie Cerkwi niż osoby wychowane w prawosławnych rodzinach. – Nigdy nie spodziewałem się, że konwertyci okażą się znacznie bardziej zakorzenieni w prawosławiu niż ci, którzy się w nim urodzili. Kiedy urodziłeś się w prawosławiu, traktujesz to wszystko jako coś oczywistego.
Zdaniem mnicha to właśnie rodziny konwertytów, które świadomie przekazują dzieciom wiedzę o wierze, w dużej mierze przyczyniają się do rozwoju prawosławia w Stanach Zjednoczonych i „utrzymują prawosławie w Ameryce przy życiu”.
O. Jewmienij zachęcił wiernych z tradycyjnie prawosławnych krajów, aby odwiedzili USA i zobaczyli, jak wygląda tamtejsze życie cerkiewne. – Chciałbym, żeby więcej ludzi przyjeżdżało do Stanów Zjednoczonych i zobaczyło, jak rozkwita amerykańskie prawosławie – aby uratować swoje [prawosławie].
Zwrócił uwagę na rolę rodziny w przekazywaniu wiary kolejnym pokoleniom. Rodzicom, którzy chcą wychować dzieci w prawosławiu, zaleca przede wszystkim budowanie jedności w rodzinie oraz wspólną modlitwę. – Modlić się razem w cerkwi i modlić się razem w domu, całą rodziną – to bardzo ważne. A wiele rodzin tego nie robi. Właśnie wtedy wszystko zaczyna się wykolejać.
Jak informował wcześniej SPŻ, w Stanach Zjednoczonych rośnie zainteresowanie prawosławiem wśród młodych osób Według przywoływanych przez portal danych, udział mężczyzn wśród prawosławnych w USA wzrósł z 46 proc. w 2007 roku do 64 proc. Obecnie ponad połowa osób, które niedawno przeszły na prawosławie, miała dołączyć do Cerkwi już po pandemii.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)
na podst. sedmitza.ru, spzh.eu oprac. Ałła Matreńczyk




