Home > Artykuł > Prawda was wyzwoli
W całym okresie paschalnym w cerkwiach jest odczytywana Ewangelia według św. Jana, cel napisania której sam autor wyjaśnia następująco: To zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego (J 20,31). Natomiast w charakterze wiodącej myśli zwykle przytacza się słowa Ewangelisty: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). W czwartym tygodniu wielkanocnym (16 maja) słyszymy relację z burzliwej dyskusji Jezusa Chrystusa z Żydami (J 8,31-42), gdzie już na wstępie padają mocne, kategoryczne słowa: Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.

Trzeba od razu przyznać, że ta jedna z najsłynniejszych fraz biblijnych, podobnie jak kilka innych, została okrojona i przez to pozbawiona swego pierwotnego znaczenia. W tej skróconej formie jest ona zdecydowanie nadużywana. Pewnie nie wszyscy wiedzą, że hasło The truth shall make you free (Prawda was wyzwoli) jest mottem amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Pomimo niewątpliwych dokonań tej utajnionej organizacji, nawet ze szczątków informacji wiemy, że częstokroć jej cele są wątpliwe a metody działania nijak się mają zarówno do „prawdy” jak i do „wolności”.
Niektórzy tłumaczą te słowa o wyzwalającej prawdzie w ten sposób, że tylko człowiek myślący, krytyczny wobec każdej informacji, świadomy i wykształcony może być prawdziwie wolny, natomiast łatwowierny, naiwny, prostak i analfabeta łatwo będzie zmanipulowany i podporządkowany czyjejś woli. „Prawda wyzwoli” mówi się nawet wtedy, gdy w grę wchodzi wywlekanie na wierzch czyichś brudów, niegodziwości, których nie dostrzegaliśmy w człowieku i byliśmy nim zachwyceni, oczarowani. Z drugiej strony mówi się też, że uznanie całej prawdy o sobie otwiera człowieka na możliwość szczerej pokuty i zadośćuczynienia. W sumie niewielu ludzi właściwie rozumie pojęcie wolności i postrzega ją przeważnie jako brak ograniczeń, a to jest prosta droga do samowoli i anarchii. Jednak w Ewangelii słyszymy coś zupełnie innego – to nie „prawda” wyzwala, ale Chrystus. On jest tą Prawdą, która wyzwala i przy tym nie z dowolnej niewoli, lecz z niewoli grzechu i wtedy dawny niewolnik staje się wolnym Bożym dzieckiem.
Podczas nauczania na dziedzińcu świątynnym Jezus najpierw zawstydził znawców Pisma ich nieznajomością Prawa na przykładzie kobiety przyłapanej na cudzołóstwie (J 8,3-11). Następnie otwarcie powiedział o sobie: Ja jestem światłością świata (J 8,12), co wywołało dodatkowe pytania o jego tożsamość. Chrystus zaświadczył im o swoim posłannictwie i wyjątkowej relacji z Bogiem Ojcem. Wy jesteście z nicości, Ja zaś z wysokości; wy jesteście z tego świata, a Ja nie jestem z tego świata. (…) Jeśli bowiem nie uwierzycie, że to Ja jestem, pomrzecie w swoich grzechach (J 8,23-24) – oznajmił słuchaczom, kończąc słowami: A ten, który mnie posłał, jest ze mną; nie zostawił mnie samego, bo ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba (J 8,29). Jeżeli prawdę mówię, dlaczego Mi nie wierzycie? Kto jest z Boga, słów Bożych słucha. Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście (J 8,31-47). Dalszy ciąg ostrego sporu zakończył się tym, że wtedy porwali za kamienie, aby rzucić na niego, lecz Jezus ukrył się i wyszedł ze świątyni (J 8,59). Jednak dzięki nauczaniu nieopodal świątynnego skarbca „wielu uwierzyło w niego” i właśnie do nich zostały skierowane te kluczowe słowa o „prawdzie” i „wyzwoleniu”.
Trwanie w nauce Jezusa prowadzi do nabycia statusu Jego ucznia, poznania prawdy i wyzwolenia (8,31-32). Jednak to stwierdzenie spotyka się ze sprzeciwem rozmówców Chrystusa. Jako potomkowie Abrahama uważają się oni za ludzi wolnych. Jednak Chrystus mówi im o niewoli grzechu, w której tkwią jego rozmówcy również w tej chwili. Z tej niewoli skutecznie może uwolnić, obdarowując prawdziwą wolnością, jedynie Syn. Autentyczni potomkowie Abrahama powinni naśladować go. Tak jak Abraham bez szemrania pełnił Bożą wolę i słuchał Boga, tak również rozmówcy Jezusa powinni uwierzyć w Niego, Jezusa Chrystusa, jako odwiecznie istniejącego Syna Bożego. W konsekwencji odrzucający go jako starszego od Abrahama nie są prawdziwymi synami patriarchy, więc nie są też prawdziwie wolni. To było dla Żydów za trudne. Zaskorupiali w swoim pojmowaniu świata, Prawa, Boga, nie potrafili wyjść poza ten ściśle zamknięty krąg. Chrystus wypowiada pod adresem uczonych w Piśmie straszliwą, dosadną krytykę. Wy z ojca diabła jesteście i żądzom ojca waszego chcecie czynić zadość. (…) Wy dlatego nie słuchacie, że z Boga nie jesteście.
Judejczycy powszechnie wierzyli, że pochodzenie od Abrahama i Boże wybraństwo gwarantowały im zbawienie. W odróżnieniu od filozofów greckich, dla których wolność oznaczała uwolnienie „od fałszywych poglądów lub trosk”, w judaizmie wolność to przekonanie, że „złe skłonności, które czyniły pogan grzesznymi, nie zdołają ich zniewolić”. To dlatego padło to zdanie: nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Zarówno wolność, o której mówi Jezus, jak i wolność, o jakiej mówią jego rozmówcy, należy rozumieć w sposób „duchowy”. Żydzi pomimo rozlicznych politycznych niewoli nigdy nie utracili duchowej wolności, która wyrażała się w praktykowaniu wiary ich ojca Abrahama. W czasie ziemskiego życia Chrystusa mieli swoich królów, rzymskie marionetki, pozostawali pod okupacyjną władzą Rzymu, ale w sprawach religii cieszyli się wyjątkowo dużą autonomią. Właśnie ich religijna duma została wystawiona na próbę, gdy Jezus proponuje im „rzeczywistą”, wewnętrzną wolność. Nie uwierzyli, że Jezus jest Synem Bożym. Gdyby Bóg był ich ojcem, to umiłowaliby Jezusa i radośnie przyjęliby Go. Nie uwierzyli, toteż kłamstwo nie uczyni ich wolnymi.

ŹLE ROZUMIANA WOLNOŚĆ
Wolność jest jednym z najważniejszych pragnień ludzkich, a dla Żydów była to kwestia wręcz obsesyjna. Oto teraz, gdy przemawia do nich Chrystus, żyją pod okupacją rzymską i oczekują Mesjasza – Wybawcy. Zniewolenie przez Rzymian było dla nich jakąś ironią losu, straszliwą pomyłką historyczną, jak wcześniej niewola egipska i babilońska. Będąc rzymskimi poddanymi, Żydzi wciąż uważali się za niezależnych od Rzymu.
Fanatyczne przekonanie o swej wyjątkowości i Bożym wybraństwie były przedmiotem kpin ze strony cudzoziemców. Toteż gdy tylko podjęta została drażliwa kwestia wolności, dotknięto ich czułego punktu, Żydzi nastroszyli się. Jednak Nauczyciela nie obchodziła ani polityczna wolność, ani niezależność państwowa. Mówił im o wolności od grzechu, o swobodzie bycia tym, kim człowiek chce być, o wyższej, bezwarunkowej wolności, którą może ofiarować tylko Bóg. Każdy człowiek, niezależnie od swej pozycji społecznej, jest skazany na zniewolenie przez najprzeróżniejsze rzeczy i zjawiska. Każdy jest zakładnikiem chociażby swego ciała, jest niewolnikiem czasu i jest skazany na nieuchronną śmierć. Życie człowieka częstokroć jest uwarunkowane grzesznymi nawykami i zależnościami.
W ciągu całej historii ludzkości poszczególni ludzie, grupy i całe narody usiłowały zrzucić z siebie to, co nazywano jarzmem niewolnictwa. Walka o niepodległość pochłonęła więcej istnień ludzkich niż jakakolwiek inna idea lub namiętność. Jednak samo pojęcie wolności nie zostało stworzone przez człowieka, ale dla człowieka. Wolność to biblijna koncepcja, która jest zarazem istotą Stwórcy i naszą istotą jako nosicieli obrazu i podobieństwa Bożego. Dowolna forma niewolnictwa, przejawiająca się w katorżniczej pracy, przemocy, ekonomicznym ucisku, fałszywej ideologii, przemocy w rodzinie, w każdej tyranii, zawsze będzie pozostawać grzechem i będzie wzbudzać pragnienie wyzwolenia.
Kiedy Bóg stworzył człowieka, obdarzył go wolnością i powierzył mu panowanie nad pozostałym stworzeniem (Rdz 1,26). Bóg nigdy nie zakładał panowania nad innym człowiekiem. Skąd więc wzięło się niewolnictwo? Wskutek odrzucenia Bożego zwierzchnictwa. Wraz z buntem i nieposłuszeństwem naruszona została bliska więź z Bogiem i wewnętrzna harmonia człowieka.
Następstwem grzechu stał się podporządkowany status kobiety i katorżnicza, niewdzięczna praca mężczyzny. Niezależność od Boga, iluzoryczne pragnienie wolności doprowadziły do stanu zależności, a więc i zniewolenia człowieka. Bóg oznajmił Ewie: Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą. Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. (…) W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! (Rdz 3,16-19). Najtragiczniejsze zniewolenie zawsze dotyczy psychiki. Jakie są myśli w człowieku, taki i on sam (Prz 23,7). Kiedy człowiek domaga się wolności i sprawiedliwości, to znaczy, że czuje się niewolnikiem. Stan wolności w umyśle jest ważniejszy niż zewnętrzna wolność. Nie będziemy wolni dopóty, dopóki jest w nas mentalność niewolnika. Żydzi weszli do Ziemi Obiecanej, kiedy narodziło się nowe pokolenie, które nie znało niewoli (mogli dojść w ciągu jedenastu dni, ale szli przez 40 lat!). Jeżeli człowiek jest świadom Bożej opieki i przewodnictwa, to żadne czynniki zewnętrzne – np. ateistyczne, opresyjne państwo – nie są w stanie człowiekowi zaszkodzić wbrew Bogu. Człowiek nie stanie się prawdziwie wolny, dopóki nie zacznie właściwie myśleć.

FILOZOFICZNE POJMOWANIE WOLNOŚCI I PRAWDY
Przez stulecia najtęższe umysły filozoficzne (Platon, Arystoteles, Plotyn, Spinoza, Augustyn, Sartre oraz inni wielcy pisarze i myśliciele) głowili się nad definicją wolności i prawdy, ale ta mitręga zaowocowała jedynie kolejnymi teoriami i hipotezami. Jako wierzący ciągle musimy odpierać mocny zarzut, że chrześcijaństwo (jak zresztą każda religia) ogranicza człowieka w jego wolnym wyborze i czyni mniej wolnym. Jak można – powiadają niewierzący – wyobrazić sobie człowieka wolnym przy założeniu istnienia Wszechmogącego Boga, który determinuje wszystkie ludzkie działania? Wszak prawosławni uważają się za „sług (niewolników) rabow Bożych” i z tego podporządkowania uczynili największą cnotę. Bóg zabrania wielu rzeczy, które są dostępne niewierzącym. Ponadto tam, gdzie nie ma wolności, nie ma też miejsca na etykę.
Zdumiewające rozumowanie. Przecież właśnie odrzucając Boga, ludzie odrzucili też tradycyjną moralność. Fiodor Dostojewski w „Braciach Karamazow” powiedział, że „jeśli nie ma Boga, to wszystko jest dozwolone”. Te prorocze słowa sprawdziły się w całej straszliwej pełni w eksplozji bolszewickiego barbarzyństwa, kiedy wywrócone zostało do góry nogami pojęcie dobra i zła. Już bł. Augustyn stwierdził, że prawdziwie wolny jest tylko Bóg, ponieważ wszystko jest w Jego władzy i nic Go do niczego nie przymusza. Człowiek jako „obraz Boży” też ma w sobie wolność, ponieważ jednak człowiek nie jest wszechmogący, to ten dar przejawia się pod postacią wyboru.
Wierzący w Chrystusa postępują jak ludzie wolni [postępujcie], nie jak ci, dla których wolność jest usprawiedliwieniem zła, ale jak niewolnicy Boga (1 P 2,16). Dlatego prawda, czyli Chrystus, daje człowiekowi prawdziwą wolność, której nie sposób osiągnąć na drodze samowoli.
ŻYĆ W PRAWDZIE

Niestety, wciąż powtarza się historia, o której pisał prorok Izajasz, że są tacy, którzy mówią, że dobre jest złe, a złe jest dobre, którzy ciemność przedstawiają jako światło, a światło jako ciemność, którzy gorycz przedstawiają jako słodycz, a słodycz jako gorycz (Iz 5, 20). Ludzie wypowiadają i prezentują tyle różnych i sprzecznych poglądów, filozofii i stylów życia, że wszystko, włącznie z prawdą i wolnością, staje się rozmyte i względne. Często zadaje się pytanie: „Gdzie tej prawdy szukać? Jak rozpoznać prawdę? Czy prawda jest jedna i kompletna, czy też mogą być półprawdy?”. W sferze publicznej kwestia prawdy jest podnoszona tak często i przy tylu okazjach, często przez ewidentnych krętaczy, że niemal całkowicie się zdewaluowała. Prawda, nawet ta zwyczajna, życiowa, codzienna, nie jest lubiana, raczej się jej boimy, bo może przemawiać przeciwko nam. Nieprzyjemna, gorzka jest prawda z ust lekarza, który nie chce kłamać, wiedząc o wykrytej groźnej chorobie. Nie chcemy słuchać słów potępienia pod naszym adresem nawet ze strony życzliwych nam ludzi. Również Bóg często jest odrzucany nie z rozumowych przesłanek, ale głównie przez tych, którym zwyczajnie ciąży wymóg życia w prawdzie.
Obrona prawdy we współczesnym świecie jest skomplikowana choćby z tego powodu, że najbardziej podstępną formą kłamstwa jest tzw. poprawność polityczna. Trudno jest człowiekowi bronić prawdy, skoro wszędzie słyszy, że nie ma absolutnej prawdy, że nikt nie włada nią w pełnym stopniu, że samo wyobrażenie o prawdzie i słuszności jest subiektywne. Ponadto żyjemy w informacyjnej epoce, w której skazani jesteśmy na gigabajty kłamstwa i manipulacji, kiedy chcą nas uczynić bezmyślnymi konsumentami rozmaitych dóbr. W istocie mamy do czynienia z propagandą, w której prawda i fałsz pozbawione są moralnego fundamentu i pozostają czysto umowną sprawą. Totalne, wszechobecne kłamstwo czyni je czymś rutynowym i banalnym. Wiemy, że natrętna reklama coraz to nowych wspaniałych, cudownych rzeczy i usług jest nieprawdziwa, ale reagujemy na to spokojnie, jak na coś zupełnie normalnego. Przyzwyczailiśmy się.
Ludzie mogą mieć o sobie dowolne wyobrażenia i mniemanie, ale to nie ma znaczenia. Trzeba przede wszystkim znać Bożą prawdę o swoim życiu, co Bóg myśli o nas. W Księdze Daniela (5 rozdział) jest opisana uczta Baltazara, króla Babilonu. Gdy wielki władca i jego dworzanie beztrosko jedli i pili z naczyń zrabowanych w świątyni jerozolimskiej, pojawiła się tajemnicza ręka, pisząca na ścianie. Napis głosił, że nadchodzi koniec królestwa i rzeczywiście w tę noc Baltazar został zabity. Beztrosko ucztując, nie wiedział, że jego armia już została rozbita przez Persów i ci właśnie zbliżają się do miasta. Zdawało się mu, że jest najpotężniejszym władcą świata, ale Bóg posłał mu słowa gorzkiej prawdy. Baltazar ujrzał to groźne ostrzeżenie, ale nie zdążył się nawrócić.
Każdy może uważać, że jego sprawy są w najlepszym porządku, ale w istocie tak nie jest. Ta ręka pisząca na ścianie symbolizuje Chrystusa, który przyszedł na świat objawić prawdę oraz to, jak bardzo i jak często mylimy się w samoocenie.
Boża prawda może być dla nas nie tylko nieprzyjemna, ale i bolesna, jednak jest w niej wolność i wyprostowanie naszej skrzywionej optyki. Bóg z miłości do nas posłał Syna Swego, abyśmy w jego świetle poznali prawdę o nas samych, że trwamy w grzechu, który wiedzie ku zatraceniu. Jednak Jezus nie przyszedł, aby nas sądzić, ale zbawić.
Stanie się to możliwe wówczas, gdy poznamy prawdę, kiedy każdy człowiek uświadomi sobie, że jest grzesznikiem, kiedy nawróci się i poprosi o przebaczenie. Przez zrozumienie, że grzech staje pomiędzy nami i Bogiem człowiek może wyzwolić się i żyć w chwale Bożej.
Obecnie najbardziej krzepiąca jest dla nas prawda, że Christos Woskriesie!

o. Konstanty Bondaruk

Warto przeczytać
Po owocach ich poznacie
Kosztowny wdowi grosz

Odpowiedz