Home > Artykuł > Kronika Michała Bołtryka

Kronika Michała Bołtryka

 -Emerytalne pomysły PiS (Pracownicze Plany Kapitałowe) nie podobają się większości Polaków. Dlaczego? W sposób klarowny wyjaśnia to prof.dr hab. Leokadia Oręziak, kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. „W odróżnieniu od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych PPK nie podlegają żadnej kontroli celowościowej. Nie ocenia się więc, czy przeprowadzenie danej operacji było słuszne z punktu widzenia uczestnika PPK. Zarządzający mogą dokonywać praktycznie dowolnych transakcji, także w różnej formie przekazywać pieniądze osobom, firmom i instytucjom, z którymi łączą je różne więzi ekonomiczne, polityczne i inne. Możliwe są więc różne defraudacje pieniędzy powierzonych im do zarządzania. Jeśli PPK będą ponosić straty, to zarządzający zawsze mogą powiedzieć: taki mamy rynek. (…) Irracjonalność opierania emerytur na systemowym inwestowaniu w aktywa finansowe wynika też z tego, że napływ kolejnych składek do Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie się przyczyniał do tworzenia bańki spekulacyjnej na giełdzie. Załamania giełdowe mogą drastycznie zredukować wartość akcji. (…) Doświadczenia wielu krajów świata pokazują, że tylko publiczny system emerytalny jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo finansowe starszemu pokoleniu. Nie mogą tego dać programy rynkowe. Nie rozwiązują one żadnych problemów systemu emerytalnego, co więcej – przyczyniają się do wzrostu nierówności społecznych. Kontynuacja prywatyzacji emerytur w Polsce prowadzi do tego samego. Jak wiele czasu musi upłynąć, by ludzie zrozumieli, że emerytury rynkowe to droga donikąd?”.

– Masowe ucieczki z terenów zagrożonych zmianami klimatycznymi mogą stać się rzeczywistością już w najbliższych latach – pisze Mateusz Mazzini w tygodniku „Przegląd”. A plany – polityczne, urbanistyczne, ekonomiczne – zagospodarowania tych rzesz ludzkich będą musiały wykroczyć daleko poza ideologiczny dyskurs o przyjmowaniu uchodźców, z którym spotykamy się dzisiaj. Bo uchodźcy klimatyczni będą wszędzie, również w Polsce. Przy obecnym tempie podnoszenia się temperatur na 98 proc. powierzchni globu mapy, na których Stany Zjednoczone nie mają już Florydy, a Poznań leży nad Morzem Bałtyckim, przestają być fantazją, a stają się nieuchronną przyszłością. Na światową katastrofę klimatyczną nie jesteśmy przygotowani ani trochę. Ale na światową katastrofę migracyjną chyba jeszcze mniej. Migrantów i uchodźców prawo chroni czysto teoretycznie. Sama konwencja z 1951 roku, napisana właściwie pod europejskie ofiary drugiej wojny światowej, pokazuje, jak bardzo archaiczny jest nasz sposób myślenia o uchodźstwie. A czas, żeby to zmienić, przestał nawet uciekać. Nie ma go już wcale.
(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Warto przeczytać
Kronika Michała Bołtryka
Kronika Michała Bołtryka
Kronika Michała Bołtryka

Odpowiedz