Home > Artykuł > Na rekach wawiłońskich…

Na rekach wawiłońskich…

Smutek i nadzieja – wieczni towarzysze prawdziwego pokajanija. Ewangelia otwiera otchłań naszego upadku, jak promień światła przepaść ścielącą się u naszych stóp. Ale Ewangelia otwiera też nieskończone, jak wszechświat, Boże miłosierdzie. Zobaczyć piekło w swojej duszy – taki będzie początek pokajanija. Temu uczuciu powinna towarzyszyć pamięć o wybaczeniu przez Boga. Jak powiedział święty Sylwan z Atosu: „trzymaj umysł swój w piekle i nie rozpaczaj”.

Post zmniejsza ilość pokarmu na stole, zwiększając jednocześnie
ilość modlitw i nabożeństw, psalmów i śpiewów i pieśni duchowych. Inaczej być nie może, trzeba bowiem złożyć ofiarę ze zmysłowego zadowolenia, żeby rozkoszować się ucztą umysłu. Jest smaczna ta uczta umysłu, jest obfita i zawiera słodycz w każdym pojedynczym kęsku. Ale nie dla tego, który wstaje po sytym obiedzie. Przed takim nie należy rzucać pereł. Taki nie dostrzeże piękna w drogocennych kulkach i z pychą nastąpi na nie nogą.
Jeszcze przed początkiem postu Cerkiew, jak miłująca Matka nakłada nam na talerz jeden po drugim słodkie kąski. Te słodkości, o których Dawid powiedział: Jak słodka jest dla mego podniebienia Twoja mowa: ponad miód dla ust moich (Ps 118,103).
Wśród tych duchowych słodkości jest psalm 136. Został napisany przez Żydów, którzy znajdowali się w babilońskiej niewoli i tęsknili za ojczyzną. A ponieważ Cerkiew nie jest muzeum historii, ponieważ wszystko co się w niej dzieje, wszystkie rozbrzmiewające słowa modlitw dotyczą nas bezpośrednio, zapytajmy siebie – co w tym psalmie nas dotyczy?
Wszyscy ludzie, którzy przynoszą pokajanije i oczekują przyszłego życia, powinni wewnętrznie czuć, że nie są w domu. Jesteś na obczyźnie, jesteś daleko i nieważne, kto wyprowadził cię z rodzimego kraju – siła zewnętrzna, jak w historii z Żydami uprowadzonymi w niewolę, czy twoja zła wola, jak w przypadku syna marnotrawnego który odszedł na stranu dalecze trwonić ojcowską spuściznę. Nie jesteś w domu!
Do domu trzeba jeszcze wrócić, a pokajanije jest wewnętrznym skierowaniem się w stronę Ojcowskich objęć. Pokajanije to „drżenie duszy przed bramą raju” – jak powiedział jeden ze świętych.
Ale nim wrócimy, trzeba do woli nasycić się tęsknotą, do woli napatrzeć się na obce niebo, do woli się wypłakać. Jest to potrzebne po to, żeby dusza, gdy nadarzy się możliwość ucieczki, nie odwracała się jak żona Lota i nie narzekała jak Żydzi, wspominający egipskie kotły z mięsem, czosnek i cebulę. Dlatego syn marnotrawny w przypowieści, nim wrócił, skrajnie się uniżył i jadł razem ze świniami. A Żydzi w Babilonie długo piją wodę zmieszaną z goryczą niewoli i długo jedzą chleb, zmoczony łzami smutku.
Sami siebie powinniśmy rozpoznać w tych głębokich i krótkich słowach. I kiedy jest nam smutno, nie powinniśmy wyłazić ze skóry, żeby wyrażać wesołość. Trzeba położyć się na twarz i nasycić westchnieniami. Wiemy, że jesteśmy grzesznikami i że „ucisk i utrapienie spadnie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła”. Nie jesteśmy w raju, lecz w drodze do niego. Żydom, śmiejąc się, mówiono: „Zaśpiewajcie nam jakąś z pieśni syjońskich”. Oni w odpowiedzi pytali: „Jakże mamy śpiewać pieśń Pańską na obcej ziemi?”
Jest czas płaczu i czas śmiechu, czas obejmowania i czas uchylania się od objęć. Wstąpiliśmy w dni pokajanija. To czas płaczu, to czas uchylania się od objęć. Rozumiemy smutek dzieci Syjonu, które znalazły się w Babilonie.
Największej uwagi wymagają ostatnie wersy psalmu, te, w których słychać nieludzkie wezwanie do zemsty i zabicia babilońskich dzieci: Córo Babilonu, niszczycielko! Błogosławiony, kto schwyci i rozbije twoje dzieci o kamień (Ps 136,8-9).
Cóż za nienasycona żądza krwi?! Cóż za okrucieństwo i po co jest nam potrzebne?
Tak to wygląda, jeśli patrzeć na literę Pisma. Jeśli patrzeć na literę, dusza się smuci, dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś ducha do życia i pokoju (Rz 8,6).
Zaczniemy od tego, że kamień to jedno z imion Zbawiciela. Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, drogocenny, a kto wierzy w Niego, na pewno nie zostanie zawiedziony (1 P 2,6). To Piotr cytuje proroków, mówiąc o Chrystusie.
Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym. Stało się to przez Pana, cudem jest w oczach naszych (Ps 117,22-23). Ten psalm prorokuje o Chrystusie, i proroctwo to wielokrotnie powtarza się w Ewangelii.
I tak ojcowie nasi pili napój duchowy z towarzyszącego im duchowego kamienia, a kamieniem tym był Chrystus (1 Kor 10,4). A teraz, zgodziwszy się z tym, że kamień to Chrystus, poszukamy wytłumaczenia dla babilońskich dzieci.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

o. Andrej Tkaczow
tłum. Ałła Matreńczyk
fot. pravoslavie.ru

Warto przeczytać
W intencji ustania epidemii
Preswiataja Bohorodice spasi nas!
Święci ku pomocy
Modlitwy za ofiary

Odpowiedz