Home > Artykuł > Piekło Brześć

75 lat temu, w niedzielę Wszystkich Świętych, którzy zajaśnieli na ziemi ruskiej, 22 czerwca, rozpoczął się atak hitlerowski na Związek Radziecki. Brześć był jednym z pierwszych zaatakowanych przez wroga miast.

Brześć, przed drugą wojną światową największe miasto w rejonie obejmującym między innymi Siemiatycze i Drohiczyn, stał się centrum uderzenia Niemców od pierwszych godzin wojny. Miał potężną twierdzę, ulokowaną między rzekami Bug i Muchawiec, zbudowaną w pierwszej połówie XIX wieku w czasach Imperium Rosyjskiego, rozbudowywaną i modernizowaną przez cały wiek XIX i na początku XX. Na miasto nieustannie spadały niemieckie pociski. W niedzielę o siódmej rano 22 czerwca Niemcy praktycznie zajęli już Brześć, choć walki trwały nadal, choć broniła się twierdza. W niedzielę wyleciały z miasta sowieckie samoloty, mocno już przetrzebione przez siły wroga. Kolejarze i milicja z oddaniem wyprowadzili z miasta pociąg z dziećmi i kobietami, ochraniając dworzec, strzelając do przeciwnika i ginąc od niemieckich kul. Pierwsze godziny wojny pozostawiały jeszcze nadzieję, że to tylko przygraniczny konflikt i należy wytrzymać do przyjścia podstawowych sił radzieckich. Dlatego obrońcy dworca trwali cały tydzień, do 29 czerwca, skrywając się w jego podziemiach. Siły przeciwnika były o wiele większe. Niemcy w końcu zatopili podziemia dworca. Najbardziej dramatyczna była obrona twierdzy brzeskiej. W niedzielę o godzinie dziewiątej, kiedy powinna rozpoczynać się w cerkwiach Liturgia, twierdzę okrążyli hitlerowcy. Wcześniej, już o świcie, część wojsk wroga przedarła się do centrum twierdzy. Na najwyższym jej miejscu stała garnizonowa cerkiew, zamieniona za sowietów na klub czerwonoarmistów. Niemcy poszli dalej niż sowieci w bezczeszczeniu świątyni. Potraktowali ją jak wewnętrzną twierdzę. Ostrzeliwali z cerkwi koszary i grupy czerwonoarmistów. Twierdza, przylegająca do państwowej granicy, nieoczekiwanie zamieniła B się w ogromny kipiący kocioł ognia i nieustannych wybuchów, w tym składu broni. To było potężne, nieopisane, okropne piekło – mówili świadkowie. W twierdzy w momenecie ataku pozostawało aż siedem-osiem tysięcy czerwonoarmistów, dowódców, wolnych najemników i członków ich rodzin.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Anna Radziukiewicz

Warto przeczytać
Żyrowice: kameralne obchody
Żyrowice. Jubileusz odłożony

Odpowiedz