Home > Artykuł > Pozostaje nam tylko modlitwa

Pozostaje nam tylko modlitwa

Ukraińska Prawosławna Cerkiew (UPC), której zwierzchnikiem jest metropolita kijowski i całej Ukrainy Onufry (Berezowski), wciąż przeżywa wiele trudności i przykrych doświadczeń. Sytuacja religijna w kraju, mimo pewnego uspokojenia po wygranych przez Wołodymyra Zełenskiego wyborach, nadal jest skomplikowana, a na horyzoncie nie widać rozwiązania problemów. Nadal dochodzi do aktów przemocy wobec duchowieństwa i wiernych kanonicznej UPC. Kontynuowane jest bezprawne odbieranie świątyń, a ostatnio miały miejsce także podpalenia cerkiewnych obiektów. Na Bukowinie, Sumszczyźnie, Rówieńszczyźnie doszło do bezpośredniego zagrożenia życia wielu ludzi. W Odessie umyślnie podpalono budynek w patriarszym męskim monasterze Zaśnięcia Bogarodzicy. – Jeśli nie udałoby się na czas odrzucić butelki z substancją zapalającą, wybuchłby samochód zaparkowany obok rury gazowej monasterskiego budynku, w którym mieszka osiemdziesięciu mnichów. Bez wahania można to nazwać terrorem – skomentował metropolita boryspolski i browarski Antoni (Pakanycz).

Rozwiązaniem trudnej sytuacji religijnej na Ukrainie miało być nadanie w ubiegłym roku tomosu o autokefalii. Patriarchat konstantynopolitański zamierzał zjednoczyć kanoniczną Cerkiew ze strukturami raskolników, aby utworzyć jedną, wspólną, niezależną Cerkiew. Jednak plany Fanaru nie uzyskały poparcia ze strony Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi, która nie zgodziła się jednoczyć z „hierarchami”, nieposiadającymi kanonicznych chirotonii i tym samym sukcesji apostolskiej. W konsekwencji wydano tomos nadający autokefalię strukturom raskolników przy bezpośrednim, ewidentnym wsparciu sił politycznych. Oczekiwania dotyczące uregulowania sytuacji religijnej na Ukrainie nie zostały zrealizowane. Zamiast spokoju i porządku doszło do eskalacji przemocy, konfliktów, a nawet rozlewu krwi. Do nowej struktury, która otrzymała nazwę Prawosławna Cerkiew Ukrainy (PCU), przyłączyło się o wiele mniej parafii, niż oczekiwali jej założyciele. Spośród blisko dwunastu tysięcy parafii UPC około pięciuset przeszło do PCU. W wielu przypadkach dochodziło do konfiskaty świątyń przy udziale nacjonalistycznych bojówek, natomiast wspólnoty wiernych pozostawały w jurysdykcji UPC i wznosiły nowe cerkwie.

– Nadanie tomosu o autokefalii wywołało nienawiść i wzajemne oskarżenia – stwierdził w programie telewizji KRT arcybiskup bojarski Teodozjusz (Snihiriow), wikariusz metropolii kijowskiej UPC. Hierarcha powiedział, że tak wielkiej agresji na gruncie religijnym na Ukrainie nie było od początku lat 90. ubiegłego wieku. Raskolnicy, mający potencjalną możliwość powrotu do kanonicznej Cerkwi, prowadzili z nią delikatne negocjacje, gdyż byli świadomi swej niepewnej przyszłości. Wtedy nie pozwalali sobie na zbyt agresywne zachowania. Po nadaniu tomosu sytuacja radykalnie się zmieniła, gdyż zrozumieli, że otrzymali carte blanche i mogą czynić co tylko chcą, włącznie z bezprawną konfiskatą świątyń. Wyraźnie było to widoczne podczas kadencji poprzedniego prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Władza tolerowała liczne skandaliczne poczynania zwolenników PCU wobec wiernych UPC. Zatem można stwierdzić, że prześladowania przy użyciu siły są bezpośrednią konsekwencją nadania tomosu.

Arcybiskup Teodozjusz zauważył, że ukraiński naród z natury jest spokojny, łatwo można go oszukać. – Obywatele naszego kraju są bardzo religijni, lecz ta religijność często jest bardzo powierzchowna i lekkomyślna. W takiej sytuacji istnieje możliwość łatwego ich okłamania i skierowania na drogę, która prowadzi do wojny religijnej. Część tzw. elit jest świadoma tego faktu i próbuje w swoich celach manipulować narodem i niestety im to się udaje w większym lub mniejszym stopniu. Tomos stał się impulsem zaogniającym konflikt i doprowadził do intensyfikacji przemocy. Obecnie Ukrainiec walczy bez skrupułów przeciwko Ukraińcowi i dochodzi do rozlewu krwi.

Hierarcha podkreślił, że Ukraińska Prawosławna Cerkiew, będąca częścią patriarchatu moskiewskiego, jest prawdopodobnie najbardziej samorządną i niezależną ze wszystkich autonomicznych Cerkwi na świecie. Prawa szerokiej autonomii, przyznane trzydzieści lat temu, są bezprecedensowe w odniesieniu do pozostałych Cerkwi autonomicznych. Tylko dwa aspekty jej działalności są związane bezpośrednio z patriarchatem moskiewskim. Po pierwsze, wybrany przez episkopat UPC nowy zwierzchnik, czyli metropolita kijowski i całej Ukrainy, jest zatwierdzany przez patriarchę moskiewskiego i całej Rusi. Stanowi to jedynie formalne i duchowe błogosławieństwo. Po drugie, święte miro, używane m.in. podczas sakramentu bierzmowania, UPC otrzymuje z patriarchatu moskiewskiego, gdzie jest przygotowywane. Praktyka otrzymywania świętego mira funkcjonuje również w wielu Cerkwiach autokefalicznych, gdyż np. Cerkiew jerozolimska i albańska otrzymują je z Konstantynopola. We wszystkich innych kwestiach UPC jest całkowicie niezależna i samorządna. Wszystkie sprawy wewnętrzne rozpatrywane są na Ukrainie, a sądem cerkiewnym najwyższej instancji jest sąd soboru biskupów UPC. Wszelkie pretensje i oskarżenia, że nie jesteśmy niezależni, są nieprawdziwe i nieuzasadnione.

Arcybiskup bojarski zauważył, że PCU otrzymując tomos, w którym zawarte jest słowo autokefalia, w rzeczywistości nie uzyskała pełni praw, jakie posiadają wszystkie Cerkwie autokefaliczne na świecie. Nowa struktura w wielu kwestiach podlega bezpośrednio Konstantynopolowi, gdyż tomos nie daje jej prawdziwej niezależności. PCU nie może kanonizować swoich świętych, nie ma prawa tworzyć parafii za granicą, a najwyższą instancją sądowniczą jest dla niej Fanar. Zatem UPC, posiadając status szerokiej autonomii, jest znacznie bardziej niezależna niż PCU. Władyka Teodozjusz zwrócił także uwagę na istotne zagadnienie, jakim jest ważność sakramentów. Gwarantem ich prawdziwości jest apostolska sukcesja episkopatu. Prawosławna Cerkiew naucza, że tylko kanoniczni hierarchowie posiadają łaskę, przekazywaną bez przerwy od pokoleń od samych apostołów od dnia Pięćdziesiątnicy. W PCU prawie nikt z „biskupów” nie ma apostolskiej sukcesji, dlatego kwestia jakiegokolwiek formalnego z nimi zjednoczenia nie mogła być rozpatrywana. Ci „hierarchowie” są dla nas świeckimi ludźmi i twierdzimy, że sprawowane przez nich sakramenty nie mają łaski. Tak uważa znacząca większość prawosławnego świata i dlatego PCU nie jest uznawana przez większość autokefalicznych Cerkwi prawosławnych. Pod wpływem politycznych nacisków uznała ją grecka Cerkiew, jednakże część ich biskupów nie zgadza się z tą decyzją.

(ciąg dalszy dostępny w wersji drukowanej lub w E-wydaniu Przeglądu Prawosławnego)

Na podstawie www.spzh.news, www.church.ua, www.tvkrt.com.ua opracował Andrzej Charyło

Warto przeczytać
Na Ukrainie wciąż podpalane są świątynie i monastery
Zaproszenie do jedności czy zniszczenie jedności Cerkwi?
Cerkiew staje się silniejsza
Przed spotkaniem w Ammanie

Odpowiedz